„Wyprawy do Warszawy” w odczuciu gimnazjalistek z trzeciej „d”

DSCN3545Uczniowie LO, ZSZ i Gimnazjum nr 1 w Gołdapi wraz z panią Król-Berut, panią Szafrugą i ze mną, a dzięki pośrednictwu pani Zamojskiej (także uczestniczącej w wyprawie), mieli okazję być w warszawskim teatrze i rozmawiać z aktorami twarzą w twarz, ściskać ich dłonie i pstrykać wspólne fotki. 28 mieszkańców powiatu gołdapskiego chce bywać w teatrze, chce grać, chce czytać  – to świetny efekt tegorocznych (2015) warszawskich warsztatów.

Uważam, że najlepiej z gimnazjum zrelacjonowały to dziewczęta, zatem im oddaję głos – w roli głównej Marta Chomiczewska z kl. 3d. Fotki: Teatr Ochoty i Król-Berut).  Ewa Jurkiewicz

 

Przez dwa październikowe dni (23 i24) uczestniczyliśmy w zajęciach ministerialnego programu „Kultura dostępna” pod szumną nazwą „Wyprawy do Warszawy”. zorganizowanych przez Teatr Ochoty. Ośrodek Kultury Teatralnej w Warszawie. Z tego, co wiem, my gołdapianie (gimnazjaliści i uczniowie szkół ponadgimnazjalnych) byliśmy pierwsi! Bardzo nam miło z tego powodu.

Częścią głównej atrakcji naszego pobytu w stolicy były warsztaty prowadzone przez 2 miłe instruktorki teatru. Odbyły się niemal zaraz  po naszym wjeździe do stolicy. „Teatr wywarł na mnie bardzo dobre wrażenie tak pod względem wystroju, jak i atmosfery. Zjedliśmy pyszny obiad i udaliśmy się do sali baletowej. Spotkaliśmy tam 2 dziewczyny Kasię i Asię super pozytywne dziewczyny, które świetnie poprowadziły warsztaty, ja byłam bardzo zadowolona” – wyznaje Wiktoria. Tak, to prawda: te zajęcia bardzo nam się podobały. Absolutnie nie nudziliśmy się na nich, chętnie braliśmy udział w różnych zabawach i poznawaliśmy książki, które przeczytaliśmy (bądź nie), między innymi „Nagi lunch”, „Bracia Karamazow”, „Niebezpieczne związki”, „Buszujący w zbożu”. Dzięki tym właśnie warsztatom poznaliśmy wartości tych powieści. Wspomniane instruktorki potrafiły poprzez ruch i zabawę zaciekawić do tego stopnia, że nie chciało się stamtąd wychodzić, aczkolwiek wykorzystaliśmy aktywnie (na zakupy) dany nam, w zespołach, czas zwiedzania dzielnicy Ochota.
Gdy powróciliśmy na sztukę pt. „33 powieści, które każdy powinien znać” w reżyserii zespołowej pod kierunkiem Igora Gorzkowskiego, niektórych zadziwiła… sala teatralna, bo scena była mała i… blisko! . Na tę scenę wkroczyli młodzi ludzie. „Fabuła była łatwa do zrozumienia, a słowa, których używali aktorzy, były jak najbardziej w naszym, młodzieżowym stylu” – mówi  Edyta, a wtóruje jej Nina: „Moim zdaniem aktorzy zagrali oscarowo . Postacie grane przez nich były bardzo prawdziwe”. A ja dodam, iż aktorzy (Marcin Korcz, Sebastian Perdek, Maria Pawłowska, Aleksandra Pisula, Paulina Komenda i Krzysztof Wach), którzy tam grali wykazali się dużą odwagą, ponieważ nie każdy zdobył by się na to, aby zagrać takie sceny. Całkowitym zaskoczeniem muzyka grana na żywo przez Tomasza Krzemińskiego, bo każdy w I części sztuki myślał, że to nagranie z magnetofonu. Dla mnie (i nie tylko) bomba! A gdy sztuka dobiegła końca, aktorzy dostali nasze skromne kwiaty, a my… ich! Tak, to było to niesamowite uczucie zobaczyć swoich ich z tak bliska. Można powiedzieć, że byli na wyciągnięcie ręki. To był moment, którego nie można opisać żadnymi słowami. Byliśmy tym podekscytowani, szczególnie Ci, którzy pierwszy raz doznawali takich wrażeń. Rozmowy, rozmowy… Jeszcze pamiątkowe fotki i z żalem udaliśmy się do miejsca noclegu.

Zakwaterowaliśmy się w hostelu na Smolnej. Opiekunowie zabrali nas na spacer. Chodziliśmy po Starym Mieście i podziwialiśmy uroki wielkiego miasta. Zobaczyliśmy, jak żyją ludzie w stolicy, niestety – musieliśmy wrócić przed północą do SSM.

Następnego dnia rano wraz z przyjaciółmi wybraliśmy się do Złotych Tarasów. Mieliśmy więcej czasu dla siebie, dlatego postanowiliśmy wykorzystać go na śniadanie w galerii. Po skończonym posiłku wróciliśmy do miejsca noclegu. Spakowani udaliśmy się na zwiedzanie warszawskiej miejskiej biblioteki. Jej wystrój był bardzo ciekawy, wzbudzał w nas zachwyt. Wszystko w niej było odnowione, uroku dodawały jej stare lampki w czytelni i portrety jej założycieli. Tam też odbyły się warsztaty czytelnicze, po których pojechaliśmy do znajomego już teatru na podsumowanie naszych warsztatów. Z instruktorkami mówiliśmy o sztuce, którą oglądaliśmy, o jej bohaterach i o… nas.  Edyta podsumowuje: „Zajęcia teatralne, warsztaty pobudzają nas do myślenia, a także w jakimś stopniu przełamują, np. naszą nieśmiałość czy trudność wysławiania się. Poszerzają nasze horyzonty, uczą wiedzy i logicznego myślenia. Są one jak najbardziej godne polecenia”.
Nie wyjechaliśmy ze stolicy bez pamiątek, a niektórzy kupili właśnie książki, o których był spektakl. Mamy co czytać.
Podróż do Gołdapi była pełna wspomnień, może to dlatego, że to była jedna z niewielu wycieczek, która naprawdę nam się podobała (fakt, że na niewielu bywamy). Mamy nadzieję, że będziemy mieli okazję jeszcze raz odwiedzić Warszawę i bawić się tak dobrze, jak w te październikowe dni. Każdy na to liczy i… dziękujemy! I zapraszamy do nas!

Marta Chomiczewska

DSCN3519 DSCN3522 DSCN3528 DSCN3542 DSCN3547 DSCN3548 DSCN3551 DSCN3566 DSCN3568 DSCN3570 DSCN3571 DSCN3572 DSCN3573 DSCN3574 DSCN3577 DSCN3580 IMG_9661 LR IMG_9684 LR IMG_9687 LR IMG_9734 LR IMG_9735 LR IMG_9736 LR IMG_9746 LR IMG_9747 LR IMG_9751 LR IMG_9760 LR IMG_9762 LR

Powiązane artykuły

4 komentarzy do “„Wyprawy do Warszawy” w odczuciu gimnazjalistek z trzeciej „d”

  1. Ja

    po pierwsze Fotosy to – fotografie, zdjęcia z filmu lub sztuki zwykle przedstawiające aktora lub scenę z filmu. Mogą być wykonywane na planie filmowym, podczas kręcenia zdjęć, przez fotosistę. Służą do późniejszej reklamy np. przez produkcję plakatów, ogłoszeń internetowych itp. Fotosy wykorzystywane są też do dokumentacji filmu lub sztuki, późniejszych opracowań i jako pamiątki.
    po drugie – niska jakość tych „fotosów”

     
  2. Anonim

    Po pierwsze: dziękuję za uwagę, zawsze można się pomylić, gdy coś się robi – pomyłek unikają raczej ci, którzy nic nie robią; po drugie – dla nas ważne, że zdjęcia są.Miłego dnia.

     
  3. Somersby

    Moim zdaniem zdjęcia są bardzo fajne. A swoją drogą- jakie trzeba mieć problemy z sobą samym, żeby nawet w tak niewinnym tekście znaleźć powód do wbicia szpilki. „Ja”- moje wyrazy współczucia.

     
    1. Rzadko się wtrącam, ale tu się zgadzam, po prostu zazdrość. Zdjęcia są ok, zwłaszcza jeśli idzie o klimat:-)
      SIGNI