Igrzyska to nasza wspólna porażka

Tegoroczne igrzyska olimpijskie po raz kolejny potwierdzają, że – w porównaniu z osiągnięciami sprzed dziesięcioleci – ponieśliśmy kolejną klęskę. Oprócz znikomej ilości medali mniej osiągnęliśmy miejsc punktowanych nawet we stosunku do poprzedniej imprezy. Wydaje się jednakowoż, że źródła problemu tkwią nie tylko w przygotowaniu kadry, ale po prostu na samym dole. Jest to bowiem synonim klęski polskiej kultury fizycznej.

 

Mamy zatem problem zawierający się nie w ilości medali, ale w poziomie i rozwoju ogólnie pojętej kultury fizycznej, bo za rozwojem tej dziedziny, moim zdaniem, idą inne profity i to niekoniecznie związane ze zmniejszeniem nadwagi wśród dzieci i młodzieży. To są także profity… umysłowe i duchowe.

Zwróćmy uwagę choćby na nasze podwórko. Jaka liczba dzieci i młodzieży uczęszcza na basen? W jakim stopniu są do tego dopingowane? Ile mamy dzieci i nastolatków z nadwagą? Jaka liczba dzieci i młodzieży jest na ciągłych zwolnieniach z wychowania fizycznego? I z jak lekką ręką się do tego podchodzi.

Z jednej strony wiele zależy od lokalnego środowiska, z drugiej od podejścia do wychowania fizycznego w całym spektrum szkolnych przedmiotów.

Nie uznaję takiego poglądu – wręcz protestuję – kiedy ktoś twierdzi, że matematyka, fizyka lub język polski mogą być ważniejsze od wuefu.

SIGNI

 


Aktualności

Powiązane artykuły

9 komentarzy do “Igrzyska to nasza wspólna porażka

  1. Maciek

    Smutna prawda. Patrząc najbliżej – ile sekcji i w jakich dyscyplinach mają młodzi (o dorosłych nawet nie wspomnę) do wyboru w okolicy i jakie jest zainteresowanie. Jedyne konkretne pieniądze idą na piłkę nożną, której poziom sięgną dna i wodorostów już dawno temu. Na pozostałe dyscypliny brakuje środków, nie ma infrastruktury i często dobrych trenerów. Ludzie z pasją poświęcający swój czas i pieniądze zderzają się ze ścianą, zamiast pomagać rzuca się im kłody pod nogi… Druga kategoria do wynik za wszelką cenę – kosztem zdrowia i szans na realną „dorosłą” karierę, ale wynik musi być już natychmiast, bo jak są wyniki to może i znajdzie się kasa. Innym negatywnym aspektem są wzorce, jakie dzieci obserwują w domu. Telewizor, grill i piwko od rana do wieczora. Od kogo więc mają czerpać nasi „niedoszli” olimpijczycy?
    A teraz trochę obrazoburczych pomysłów:
    WF codziennie, zamiast religii (ta do kościoła)
    Likwidacja dofinansowań na piłkę nożną (skoro taka popularna to sama znajdzie sponsorów) i rozłożenie tych środków na inne dyscypliny
    Lekarze za wystawianie lewych zwolnień – zakaz wykonywania zawodu, albo niech pokrywają ze swoich koszty późniejszego leczenia swoich niby niezdolnych do ćwiczeń pacjentów
    I najważniejsze – praca nad mentalnością. Nie umiemy wygrywać i nie umiemy cieszyć się z wygrywania. Co u nas słychać? Zawsze kiepsko, źle… Równamy do dołu, a jak komuś się uda to zamiast się cieszyć pojawia się zawiść i podstawianie nóg…
    Praca na lata tylko trzeba chcieć coś zmienić. Niestety wydaje mi się, że większości pasuje układ taki jaki jest, bo zmian też się boimy. A co będzie jak się uda?

     
    1. Tu nawiąże do tego co mnie bardzo smuciło w ostatnich miesiącach i do tego co piszesz o piłce nożnej – a nazwałbym w jakimś sensie syndromem małej Madzi, tyle że w aspekcie sportowym. Przecież po mistrzostwach Europy w piłce nożnej wszystko obracało się (i obraca) wokół PZPN, jakby nie było innych dyscyplin sportowych. A przecież równolegle toczyły się inne imprezy z sukcesami. Dla ministra sportu najważniejszy okazał się PZPN a nie dopieszczenie tych, którzy naprawdę na to zasłużyli. Dla mnie skupianie całego organizacyjnego i medialnego zainteresowania wokół piłki nożnej i Grzegorza Laty jest po prostu patologią. Ogólnopolska piłka nożna przestała być dla mnie sportem razem z wejściem na stadiony kiboli i traktowania PZPN jako organizacji ważniejszej niż choćby Związku Piłki Ręcznej.

       
      1. Zbyszek Świtkiewicz

        @ do redakcji: jest jeszcze problem ministra, pardon – „ministry” sportu: skoro ta Pani ze śmiertelną powagą, i w obowiązującej obecnie, poprawnej politycznie nowomowie, komentuje problemy III ligi hokejowej (która nie istnieje), to czego od niej wymagać, gdy chodzi o rzeczową i rzetelną analizę występu naszych (w zdecydowanej większości) orłów-nielotów na Igrzyskach? Polacy – nic się nie stało – i „za 2-4 lata będzie lepiej”? kliptuś-bajduś!!! na samych orlikach Brazylii nie zbudujemy! (a że niebrzydka z niej kobieta, to inna sprawa, ale to akurat nie powinien być argument, by tej Pani powierzyć tę tekę); panie Tusk, bierz się Pan do roboty (albo daj sobie spokój z premierowaniem) – syn Pana Premiera też się poślizgnął na czymś brzydko pachnącym… mam na myśli tego aferzystę z Amber Banku i jego tzw. linii lotniczych); źle się dzieje w Państwie Polskim… 🙁

         
    2. Zbyszek Świtkiewicz

      te minusy to chyba efekt tego akapitu o religii? cholera – nie rozumiem tego: przez całą podstawówkę i liceum chodziłem dobrowolnie, PO LEKCJACH, do salki katechetycznej przy św. Leonie; chodziła zdecydowana większość koleżanek i kolegów (chociaż wtedy, lata 70-te, były wymierne profity za NIE CHODZENIE – odwrotnie niż teraz); zdarzały się szczeniackie wygłupy, ale nikt nie rzucał butami w księdza, ani go nie obrażał; i jakoś ta Polska jeszcze nie zginęła; dziś …. wizyta biskupa w szkole to większa celebracja, niż ówczesna wizyta partyjnego bonza, moralność w Narodzie leci na łeb na szyje, każdy tak naprawdę wierzy tylko w Mamonę – ale pustosłowia na temat religii jest więcej, niż partyjnej propagandy wtedy; obudźcie się, Polacy (ale nie wtedy, gdy wasza ręka będzie już w nocniku!)

       
  2. Maciek

    Bo brakuje kogoś z jajami, kto zdecydowałby się na ostre cięcie i radykalne decyzje. Moim zdaniem innego wyjścia nie ma. Zdelegalizować, zlikwidować, zaorać, wypalić ogniem (choć wypalać nie wolno – rolniku nie pal trawy:) i budować od nowa z młodymi, nie skażonymi układami ludźmi. A że wykluczą, zawieszą, nie będzie meczów międzypaństwowych i pucharów przez rok, dwa czy więcej – trudno. Będzie mniej powodów do wstydu i narzekań. O poziomie piłki ligowej świadczą ostatnie wyniki naszych drużyn w pucharach europejskich (tylko moja Legiunia kochana nie zawiodła;). Anglicy za Heysel też byli zawieszeni (Liverpool F.C. został wykluczony przez UEFA z rozgrywek pucharowych na 6 lat, zaś inne angielskie kluby na 5 lat) a i tak zawsze od nich dostajemy w … Mogli byśmy wyciągnąć naukę z historii i zrobić ruch wyprzedzający, zanim u nas dojdzie do jakiejś tragedii.
    A Fryzjera znaleźli, czy rozpłyną się?
    I jeszcze jedną mam ideę, a raczej popieram pomysł Macieja Karasińskiego – szachy do szkoły!

     
    1. Zbyszek Świtkiewicz

      @Maciek
      świetny argument z tymi angielskimi drużynami, wykluczonymi na 5 lat za Heysel! świat się nie zawalił, Bóg ochronił Królową (God saved the Queen), a potem MU robił co chciał w Champions League (a angielscy kibole trafili na długie lata do pierdla, albo zapłacili takie kary finansowe, że to ich naprawdę zabolało, albo sobie po prostu odpuścili); po co startować w pucharach, skoro przegrywamy z ekipami z Azerbejdżanu?? nie przepadam za Cejrowskim, ale za jedno zdanie, kiedyś tam wyartykułowane, bardzo go cenię: WSZYSCY WON!!!!!

       
  3. xae

    No tak, znowu się zaczyna. Jak porażka, to wmawianie, że wszyscy jesteśmy winni, nie wyłączając stuletnich babć i niemowląt.
    Redakcja zaczyna narodowe ekspiacje.
    Nie, nie wszyscy jesteśmy winni, a jedynie ci, którzy tam byli i zawiedli. Oraz ich sztaby szkoleniowe i ci, którzy mieli coś wspólnego z przygotowaniem sportowców do igrzysk olimpijskich.
    W olimpiadzie startują sportowcy, wyczynowcy, zawodowcy, zajmujący się sportem kwalifikowanym, nie podwórkowym. Starannie wyselekcjonowani, trenujący zazwyczaj od dziecka.
    Nie wszystkie dzieci są potencjalnymi olimpijczykami, rzadko które ma predyspozycje do uprawiania kwalifikowanego sportu.
    I żaden wuef, żadne uczęszczanie na basen i walka z nadwagą tego nie zmieni.
    Owszem, może poprawić jakość życia człowieka, bez wątpienia, ale nie zrobi z niego olimpijczyka.
    Więc niech redakcja nie wyjeżdża z obarczaniem nas winą za brak medali na igrzyskach, bo to duże, bardzo duże nadużycie.
    Popieram obrazoburcze pomysły Maćka, zgadzam się z redakcją co do tego, kiedy skończyła się prawdziwa piłka nożna.
    Jeszcze jedno, redakcjo, my nie ponieśliśmy klęski na olimpiadzie – to sportowcy reprezentujący Polskę ponieśli porażkę, nie my. Przestańmy w końcu się utożsamiać z zawodnikami, mamy im kibicować, a nie wchodzić w ich buty. To oni trenują, oni mają marzenia, zobowiązania itd,. w końcu sport to ich zawód. Jeżeli coś im nie wyjdzie, ma to wpływ na ich życie, nie na nasze.
    Jaki wpływ na moje życie ma fakt, że polscy sportowcy zdobyli 9 medali, a nie 11?
    Jaki wpływ na Twoje życie, redakcjo, miało to, że na igrzyskach w Seulu Polacy zdobyli 16 medali? A w Moskwie było tak cudownie, taki sukces, aż 32 medale, i co, czy coś w naszym życiu to zmieniło?
    Jeszcze raz, redakcjo – występy polskich sportowców na olimpiadzie to ich porażka, nie nasza.

     
  4. tak

    Uważam ,że prawdziwy kibic nie uzna występu polskich sportowców za ich porażkę
    ;oglądałam wybiórczo ,ale nie nazwałabym walki naszych porażką ;
    Ludzie przecież oni wszyscy robią to latami ,żeby odnieść sukces,spełnić swoje najskrytsze marzenia-ZAISTNIEĆ ;często przy końcu kariery odnoszą sukces ,albo przechodzi im to koło nosa (czego świadkami w kilku przypadkach byliśmy teraz) ;tu walczą najlepsi z najlepszymi i tak jak w sporcie bywa jeden wygrywa drugi przegrywa;
    mimo wszystko Igrzyska sprawiły ,że często brak sukcesu( w oczach różnych kibiców) był dla mnie sukcesem ;czekam na nowe i będę kibicowała w Brazylii;
    GRATULUJĘ 10 medali to też ogromny sukces:)takie jest moje zdanie:)
    pozdrawiam wszystkich sportowców i kibiców

     
  5. Zbyszek Świtkiewicz

    @xae
    „Przestańmy w końcu się utożsamiać z zawodnikami, mamy im kibicować, a nie wchodzić w ich buty. To oni trenują, oni mają marzenia, zobowiązania itd,. w końcu sport to ich zawód”.

    wszystko cacy, tylko że oni trenują za nasze, podatkowe, pieniądze; nie jestem szalony, wiem, ze jeśli startuje w zawodach 100-200 zawodników, to ktoś musi przegrać, a tylko trzech zdobywa medale i przechodzi do historii; ale są jeszcze związki sportowe… cholerny PRL-owski skansen, w którym znalazły schronienie leśne dziadki, sowicie opłacane z NASZYCH pieniędzy! żeby się nie rozpisywać: miliony na festyny, puchary w biegach o przysłowiowy puchar sołtysa, szkolne zawody, spartakiady – a wtedy oszczędza się dziesiątki i setki milionów na kosztach leczenia; i część tych zaoszczędzonych setek można przeznaczyć na dofinansowanie tych związków, w których jest prawdziwe szkolenie zawodników, a nie personalne przepychanki brzuchatych dziadków, rywalizujących o to, kto pojedzie na takie czy inne mistrzostwa; szanujesz Grzegorza Lato? ja Go (celowo wielka litera) nigdy nie zapomnę za Mundial (wtedy to się nazywało Weltmeisterschaft) w 1974 roku! i kropka – wielki piłkarz, wręcz geniusz, porównywalny z Cruijffem; ale jako tzw. działacz…. stosuję autocenzurę, ale żadne wulgarne określenie nie byłoby przesadą, by określić obecną działalność tego pana (celowa mała litera); a takich Grzegorzów Lato jest wielu… – w innych związkach!