Mazurska piramida i Pruskie Ateny

Odżył temat piramidy w Rapie w związku z ogłoszonym przetargiem na jej restaurację, dlatego przypominamy historię tego, jedynego w swoim rodzaju, zabytku. Jest to tekst Jarosława Słomy z książki „Mazurska piramida i Pruskie Ateny”. Część zamieszczonych fotografii pochodzi z dodatku do czasopisma dawnych mieszkańców Prus Wschodnich – „Heimatbrief”. Rysunki wykonali – Jacek Morzy i Zbigniew Mieruński (to efekt pomiarów sprzed kilku lat przy pomocy sprzętu specjalistycznego).

 

 

 

 

Zdjęcia z wnętrza są autorstwa redakcji i Zdzisława Sadowskiego. Przy okazji rozwiewamy przypuszczenia dotyczące autora projektu piramidy – na pewno nie projektował jej duński rzeźbiarz Bertel Tholvaldsen (twórca między innymi pomnika Mikołaja Kopernika i pomnika księcia Józefa Poniatowskiego w Warszawie). Rozmawialiśmy o tym między innymi z przedstawicielem duńskiego stowarzyszenia im. Bertela Thorvaldsena.

Przypominamy również wpis Jana Werchowicza o  rysowniku Ulrichu von Salpiusie, który był przyjacielem rodziny Farenheidów.

 

 

Mazurska piramida i Pruskie Ateny

Piramidy to jedne z najbardziej tajemniczych budowli w historii ludzkości. W starożytnym Egipcie piramida kryła zwykle grobowiec faraona. Najstarsza pochodzi sprzed około 4700 lat. Z czasem ustaliła się jej forma w kształcie ostrosłupa o kwadratowej podstawie. Schodkowe piramidy zawarte były w prekolumbijskiej architekturze Meksyku i Peru.

Nazwa pochodzi od egipskiego „pyramidos” i greckiego „pyramis”. Niektórzy wywodzą źródłosłów od greckich słów „pyro” – ogień i „amid” – być w centrum. Nazwa oznaczałaby więc “ogień znajdujący się w centrum”. Ogień jest symbolem wieczności, życia, substancją pierwotną, z której rozwinęła się przyroda. Ogień jako pierwiastek boski miał być przyczyną ruchu i życia. Według hipotezy „ogniowej”, skoro ogień był siłą przenikającą wszelkie formy życia, pochówek w piramidzie, „ogniu znajdującym się w centrum” miał zapewnić nieśmiertelność.

Dowiedziono, że piramidy są miejscem zwiększonego promieniowania energii (promieniowanie kształtów). Następuje w nich zjawisko regeneracji materii jak też proces mumifikacji i powstrzymanie rozkładu, odwodnienie i zasuszenie. Chcąc z bliska obejrzeć piramidę nie trzeba będzie jeździć do Egiptu.

Na zachód od Gołdapi, na skraju Lasów Skaliskich w Rapie koło Żabina, w pobliżu Wielkiej Pętli Węgorapy na terenie gminy Banie Mazurskie oczom turysty ukaże się strzelająca w niebo piramida. To jednak nie jedyny zabytek świadczący o tajemniczej historii tego rejonu. Nikt praktycznie nie zdaje sobie sprawy z tego, że sześć kilometrów na północ od piramidy, cztery kilometry w głąb terytorium Obwodu Kaliningradzkiego Federacji Rosyjskiej znajduje się pozostałość po pałacu, parku i kolekcji starożytnych i renesansowych dzieł sztuki w Małych Bejnunach (Klein Beynuhnen).

Piramida i zespół pałacowo-parkowy związane są z dziejami rodziny von Farenheid. Tereny nad Węgorapą należały przed tysiącem lat do pruskiego plemienia Nadrowów. W XIII stuleciu zostały zdobyte przez Zakon Krzyżacki. W 1469 roku ziemie te otrzymała zasłużona dla Krzyżaków rodzina Schliebenów.

W XVI stuleciu w Mieduniszkach osiadł sołtys Caspar Bieschun. Rozpoczęła się kolonizacja terenów nad Węgorapą. W 1562 roku książę Albrecht Hohenzollern zapisał ziemię i karczmę w Żabinie Melchiorowi Danemargk, nakazując wybudowanie kościoła. Drewniana świątynia powstała w Żabinie pomiędzy 1565 a 1570 rokiem. W początkach XVII stulecia dobra Angerapp (Rapa) przejęła rodzina von Rapp zamieszkująca w Królewcu. W 1725 roku, dobra w okolicach Żabina nabył Chrystian Wilhelm von Lau. Został on kolatorem (osobą mającą prawo obsadzania urzędu kościelnego, zwykle był to fundator świątyni lub spadkobierca fundatora) kościoła w Żabinie. Von Lau był inicjatorem remontu kościoła, do budowy użyto 240 tysięcy sztuk cegieł. Został w nim pochowany w krypcie pod prezbiterium.

W 1726 roku Wilhelm von Lau wybudował okazały dwór w Angerapp (Rapa). W 1750 r. majątek przejął przyrodni brat von Lau’a Johann Jacob von Hoffmann. Kolejnym właścicielem dóbr nad Węgorapą był jego syn Jacob Friedrich von Hoffmann. Ten z kolei przekazał majątek synowi swej siostry Luizy (Lovisa) von Hoffmann, żony Friedricha Reinholda Farenheida. Tym nowym właścicielem był Johann Friedrich Wilhelm von Farenheid, późniejszy budowniczy piramidy w Rapie. Dobra nad Wielką Pętlą Węgorapy przeszły w ten sposób w II połowie XVIII stulecia na sto kilkadziesiąt lat w posiadanie rodziny von Farenheid.

Osiadając w Angerapp (Rapa) zostali również patronami kościoła w Żabinie i opiekowali się nim do 1945 roku. Podstawowymi, dostępnymi źródłami wiedzy o dziejach rodziny Farendheid są artykuły Karla Heinza Czerlinski’ego w „Angerapper Heimatbrief” – „Fritz von Farenheid und seine Kunstschöpfung Beynuhnen. „Zum Gedächtnis an seinen 100 Todestag” oraz „Eine Wanderung durch den Schlosspark von Beynuhnen. Heimatliche Erinnerugen aus einer schönen Vergangenheit”. Istotnym źródłem wiedzy są też dwa teksty pastora Helmuta Walsdorff’a z Żabina “Das Mausoleum in der Luschnitz” w „Angerapper Heimatbnief” oraz opis dziejów parafii w Żabinie przesłany księdzu Jerzemu Ząbkowi.

Rodziny Farenheidów nie należy kojarzyć z postacią Gabriela Daniela Fahrenheita (1686-1736) mieszczanina gdańskiego, fizyka, wynalazcy termometru rtęciowego i pomysłodawcy skali temperatur zwanej skalą Fahrenheita i stosowanej do dziś m.in. w USA.

Farenheidowie osiedli w Prusach około roku 1500. Przybyli wówczas z Rostocku do Królewca. Pierwszy z rodu, który zapisał się w historii Bernhard Farenheid (1514-1551) sfinansował opracowanie Kroniki Zakonu Krzyżackiego.

Farenheidowie posiadali znakomity zmysł kupiecki, szybko pomnażali majątek, obejmowali liczne urzędy, weszli do elity stanu kupieckiego w Królewcu. Podwaliny pod wielki majątek rodu stworzył Friedrich Reinhold Farenheid, syn kupca Reinholda Farenheida. Dzięki znakomitym predyspozycjom kupieckim, dochodom z monopolu solnego i dostaw wojennych podczas wojny Prus z Rosją znacznie powiększył fortunę inwestując w majątki ziemskie.

W 1764 r. ufundował w Królewcu dom dla ubogich przeznaczając na ten cel 50 tysięcy guldenów, a następnie finansując ten przytułek.

Friedrich Reinhold Farenheid zmarł 14 października 1781 roku w Królewcu. Jego jedynym spadkobiercą został syn, znany już nam Johann Friedrich Wilhelm Farenheid, urodzony w Królewcu 17 lutego 1747 roku.

Po zakończeniu studiów zaciągnął się w tajemnicy przed ojcem do czarnych huzarów – był pasjonatem stanu wojskowego. Rozsierdzony ojciec, widzący przed synem karierę cywilną, chciał go wydziedziczyć a majątek rozdać ubogim. Dzięki życzliwości generała Daniela Friedricha von Lossow z Gołdapi młody Johann Friedrich Wilhelm mógł opuścić służbę wojskową. Wkrótce został radcą wojennym i domenalnym w Gumbinnen (Gąbin, obecnie Gusiew w obwodzie kaliningradzkim). Ożenił się z Frederike Austien, córka radcy wojennego i domenalnego. Mieli czworo dzieci, dzieciństwo przeżył jedynie syn Friedrich Heinrich Johann. W 1779 roku został zmuszony do porzucenia służby państwowej wobec konieczności zajęcia się zarządzaniem rozległymi posiadłościami rodzinnymi.

Dobra Farenheidów rozciągały się w ówczesnych Prusach na obszarze późniejszych powiatów: darkiejmskiego (Darkehmen, Angerapp – Darkiejmy, obecnie Oziersk w obwodzie kaliningradzkim); węgorzewskiego (Angerburg); wystruckiego (Insterburg – Wystruć, obecnie Czerniachowsk w obwodzie kaliningradzkim); gierdawskiego (Gerdauen – Gierdawy, obecnie Żeleznodorożnyj w obwodzie kaliningradzkim); welawskiego (Wehlau – Welawa, obecnie Znamiensk w obwodzie kalingradzkim). Siedzibą rodową był majątek Angerapp – Rapa.

W Prusach Zachodnich należała do nich posiadłość ziemska Flatow. Posiadali też dobra na ziemiach polskich. W 1786 roku król pruski Fryderyk Wilhelm II nadał Farenheidowi szlachectwo doceniając wierna służbę i wyświadczone przysługi. Odtąd rodzina używała nazwiska w brzmieniu von Farenheid.

W roku 1793 Johann Friedrich Wilhelm von Farenheid zakupił majątek Klein Beynuhnen (Małe Bejnuny) i tam z czasem została przeniesiona siedziba rodu. Sprzedającymi Małe Bejnuny byli major Fridrich Wilhelm i jego żona Anna Sophie z domu Langermann. Mówiono wówczas z pewną przesadą, że von Farenheid uważany za najbogatszego człowieka w Prusach, mógł jechać wyłącznie przez własne posiadłości, podróżując z Bejnun do Królewca.

Radca wojenny von Farenheid był człowiekiem światłym i otwartym na nowe prądy. Zgodnie ze swym humanistycznym widzeniem świata jako pierwszy zniósł poddaństwo chłopów. Należał do pionierów racjonalnej gospodarki rolnej, doskonalenia uprawy zbóż i roślin pastewnych, hodowli bydła. Posiadał stadninę koni pełnej krwi.

Dotknęły go boleśnie kolejne tragedie rodzinne – śmierć trojga dzieci: syna i dwóch córek. W roku 1795 zmarła żona Frederike.

Według pastora Helmuta Walsdorfa, ostatniego pastora parafii ewangelickiej w Żabinie (1932-1941) to wówczas wzniesiono w Rapie mauzoleum rodzinne w kształcie piramidy (Angerapper Mausoleum). Można z dużym prawdopodobieństwem uznać, że pierwszą osobą pochowaną w piramidzie była właśnie zmarła żona radcy wojennego Johanna Friedricha Wilhelma von Farenheid.

Okres wojen napoleońskich spowodował konieczność wyzbycia się części dóbr. Johann Friedrich Wilhelm von Farenheid sprzedał posiadłości w powiatach gierdawskim i welawskim. W 1820 r. sprzedał majątek Flatow pruskiemu królowi Fryderykowi Wilhelmowi III.

W posiadaniu rodziny pozostały rozległe dobra w powiecie darkiejmskim, w tym majątki Angerapp (Rapa) i Klein Beynuhnen (Małe Bejnuny).

Los nie oszczędził radcy wojennego. W ostatnim okresie życia utracił wzrok. Zmarł w Małych Bejnunach w dniu 7 września 1834 roku. Został pochowany w piramidzie – mauzoleum rodzinnym w Rapie jako trzeci z kolei.

Jego dziedzicem został syn Friedrich Heinrich Johann von Farenheid, jedyny z czworga rodzeństwa, który przeżył okres dziecięcy. Urodził się w Królewcu 3 listopada 1780 roku. W 1799 r. wstąpił na uniwersytet w Królewcu. Następnie przeniósł się na uniwersytet w Getyndze (Göttingen), w latach 1801-1806 podróżował po Francji, Anglii, Szwajcarii, Włoszech i Ameryce Północnej. Poznał Thomasa Jeffersona, prezydenta USA w latach 1801-1809.

W trakcie podróży interesował się nowoczesną gospodarką rolną, szczególnie hodowlą koni. Pasjonował się jazdą konną. Był współzałożycielem wyścigów konnych w Królewcu i Gdańsku. Jego powiększoną stadninę koni uznawano za największą na kontynencie obok stadniny księcia von Holstein – Augustenburg. 30 marca 1808 r. ożenił się z siostrą swego przyjaciela ze studiów w Getyndze Wilhelmine z domu Lehmann, córką pastora Johanna Gottfrieda Lehmanna z Ducherow. 30 grudnia 1811 r. w majątku Angerapp (Rapa) zmarła w wieku 3 lat ich pierworodna córeczka Ninette von Farenheid. Została pochowana w piramidzie – mauzoleum w Rapie jako druga w kolejności członkini rodu.

Część autorów, zwłaszcza polskich, właśnie ze śmiercią Ninette wiąże budowę piramidy w Rapie przez jej ojca Friedricha Heinricha Johanna von Farenheid. Miało się to stać na fali zainteresowania sztuką Egiptu po wyprawie Napoleona Bonaparte pod piramidy. Według Stanisława Siemińskiego, autora książki “Święta Lipka, Wilczy Szaniec i Mazury Północne”, autorem projektu piramidy i nadzorującym budowę mauzoleum przez kamieniarzy z Królewca miał być duński artysta rzeźbiarz Bertel Thorwaldsen. Teza ta jest dyskusyjna i można ją uznać jedynie za hipotezę nie opartą na konkretnych dowodach. Bertel Thorwaldsen (1768-1844) był wybitnym przedstawicielem klasycyzmu. Jego autorstwa są między innymi warszawskie pomniki Mikołaja Kopernika (1828-1830) oraz księcia Józefa Poniatowskiego (1829-1832).

Biorąc pod uwagę sytuację rodzinną von Farenheidów bardziej wiarygodną wydaje się wersja (zresztą jak wspomniano wyżej wsparta też opiniami kompetentnych autorów niemieckich), iż budowniczym piramidy nie był ojciec Ninette Friedrich Heinrich Johann von Farenheid a jej dziadek Johann Friedrich Wilhelm chcący w ten sposób uczcić pamięć swej zmarłej w 1795 roku żony Frederike.

Piramida mająca 17 metrów wysokości zbudowana została na planie kwadratu o długości boku 1020 centymetrów. Prawdopodobnie fundamenty budowli oparte są na palach dębowych. Budulcem był kamień polny służący do zbudowania kwadratowej podstawy oraz cegła wykorzystana do budowy ostrosłupa piramidy. Jednokondygnacyjna kaplica grobowca o ceramicznej posadzce ma powierzchnię około 37 m2 oraz kubaturę około 700 m3. Kaplicę wieńczy otynkowany ostrosłup piramidy o wysokości 14-15 metrów. W elewacji zachodniej kaplicy usytuowano łukowe wejście z masywnymi drewnianymi drzwiami zwieńczone prostym metalowym krzyżem. We wnętrzu kaplica posiada sklepienie krzyżowe. Elewacje są symetryczne, jednoosiowe, zwieńczone gzymsem. Naroża kaplicy spięte zostały masywnymi filarami. Piramida została wzniesiona około kilometra od zespołu dworsko-parkowego Angerapp (Rapa). Przez park przylegający od południa do dworu Rapa przebiegała oś widokowa łącząca dwór z piramidą. Z okien głównej sali dworu (Festsaal) widoczne było mauzoleum rodzinne.

Podmokły teren, na którym wzniesiono piramidę nazywano die Luschnitz – Łusznica, Rysie Bagno (od pruskiego luysis – ryś). stąd w literaturze niemieckiej spotyka się nazwę „Das Mausoleum in der Luschnitz (mauzoleum z Łusznicy).

Leżące niespełna kilometr na południowy zachód od Żabina obecne bagno w czasach wznoszenia piramidy prawdopodobnie miało wyższy poziom wód gruntowych, gdyż znacznie wyższy był poziom wody jeziora Jagielskiego.

Według konserwatora zabytków Macieja Ambrosiewicza, pierwotnie od strony obecnej drogi Banie Mazurskie – Żabin odległej od grobowca o 150 metrów, prowadziła do piramidy grobla (jej zarys wykorzystywany jest też obecnie po wycince chaszczy i wykopaniu rowów odwadniających). Po obu stronach grobli strumienie odprowadzały nadmiar wody ku Węgorapie.

Powracając do historii rodu von Farenheidów. Rodzeństwo Ninette – brat Fritz i siostry Frederike (Fryderyka) oraz Emilie (Emilia) dożyło późnego wieku. Ich ojciec Friedrich Heinrich Johann von Farenheid uważany był za najznakomitszego członka swego rodu, szlachetnego, mądrego i skorego do pomocy. Nazywano go „Der Weise von Angerapp” – „Mędrzec z Rapy”

W 1821 roku założył Landwirtschaftlichen Gesellschaft – Towarzystwo Rolnicze dla wschodniej części Prus. Wprowadził szkolnictwo rolnicze i pracował nad podniesieniem wiedzy rolniczej wśród chłopów swoich 26 wsi. W 1822 roku znalazł się w grupie osób zaproszonych do Berlina przez króla pruskiego Fryderyka Wilhelma III do opiniowania nowych aktów prawnych dotyczących prowincji. Aktywną działalność publiczną przerwała choroba.

30 grudnia 1847 roku w majątku Angerapp (Rapa) zmarła w wieku 60 lat jego żona Wilhelmine von Farenheid. Została pochowana w piramidzie – mauzoleum w Rapie jako czwarta z kolei przedstawicielka rodu. Friedrich Heinrich Johann von Farenheid zmarł nagle 28 lutego 1849 r. w Sztynorcie podczas wizyty u Lehndorfów. Spoczął obok swej małżonki w piramidzie jako piąty – ostatni, według pastora Helmuta Walsdorfa, przedstawiciel rodu pochowany w tym grobowcu. Po jego śmierci dobra rodzinne zostały podzielone na trzy części.

Córka Frederike Charlotte von Farenheid żona Siegmunda von Bujack (Bujak) otrzymała m.in. dobra Gross Medunischken (Mieduniszki Wielkie). Część posiadłości rodzinnych otrzymała córka Emilie Henriette Frederike von Farenheid, żona pastora doktora Voigdt’a z Sackheimer Kirche w Królewcu. Dziedzicem dóbr Angerapp (Rapa) i Klein Beynuhnen (Bejnuny Małe) został syn zmarłego, kolekcjoner dzieł sztuki Fritz von Farenheid, przyszły twórca wschodniopruskich Aten w Bejnunach.

Urodził się 31 października 1815 roku w dworze majątku Angerapp (Rapa). Uczęszczał do królewieckiego Friedrichskolleg, gdzie jego nauczyciel i późniejszy przyjaciel, słynny filozof Karl Lehrs rozbudził w nim pasję do historii starożytnej Grecji i Rzymu. Studiował w Królewcu w Lehrs’a literaturę grecką i historię religii.

Po studiach w 1841 roku wyruszył w towarzystwie emerytowanego generała porucznika von Twardowskiego w podróż po Grecji i Azji Mniejszej. Odwiedził Konstantynopol i Jerozolimę. Wbrew nadziejom rodziny podróż nie wyleczyła go z fascynacji kulturą klasyczną. Był przeciwieństwem praktycznego i gospodarnego ojca. Jego myśli biegły ku sztuce, jej pięknu i estetycznym ideałom.

W 1847 r. w Bejnunach Małych (dwa lata przed śmiercią ojca) rozpoczęto prace nad założeniem nowego parku. Techniczną pomocą służył ogrodnik Freyschmidt. Za poprzedniego właściciela Bejnun księcia Alexandra von Dönhoff powstał barokowy ogród.

W 1851 roku Fritz von Farenheid odbył pierwszą podróż do Rzymu. Potem przyszła kolej na podróże do Anglii, Francji i Hiszpanii. Podróż do Italii powtórzył ze swym przyjacielem majorem Ulrichem von Salpiusem. Fascynowała go twórczość mistrzów antycznej rzeźby i sztuki budowlanej oraz malarzy późnego renesansu. Zamawiał odlewy i dobre kopie. Kupował też oryginały. Przez lata zakupił odlewy większości wybitnych dzieł sztuki antycznej. Odlewy były wtedy rzadko spotykane i kosztowne.

W 1854 roku polecił odbudować salę na rzeźby przy wschodnim skrzydle barokowego budynku rodowego w Bejnunach Małych. Po kilku latach zbiory zapełniły salę. To wymusiło konieczność rozbudowy posiadłości. W latach 1861-1864 powstała pozostała część pałacu pod kierunkiem berlińskiego rzeźbiarza i architekta Alberta Wolffa (niektórzy mylnie podają nazwisko Weiss). Ponosząc ogromne koszty Fritz von Farenheid stworzył jedyną we wschodnich Prusach kolekcję dzieł sztuki eksponowanych w nowo wybudowanym pałacu w stylu klasycystycznym wraz z parkiem w stylu leśnym ze świątynią dorycką w parku i dorycką galerią kolumnową (Säulenhalle) wraz z licznymi odlewami antycznych rzeźb.

Dziełem profesora Alberta Wolffa była “die Korenhalle – loża (ganek, zwany kor), którą belkowanie dźwigały cztery posągi dziewcząt (kariatyd). Korenhalle przylegająca do zachodniej strony pałacu wzorowana była na Erechtejonie – jońskiej świątyni wzniesionej w V w. p.n.e. na ateńskiej Akropolis. Z tą różnicą, że w Erechtejonie było 6 kariatyd.

Wybudowana w parku przez profesora Alberta Wolffa świątynia dorycka nawiązywała do doryckiej Amfiprostylos – małej świątyni greckiej zwykle z czterokolumnowym portykiem. Wzorowym przykładem amfiprostylos jest jońska świątynia Nike Apteros na Akropolis ateńskiej. Świątynia od wschodu i zachodu miała kolumnowe przedsionki. W środku budowli, oświetlona górnym światłem, eksponowana była kopia “Grupy Laokoona” – ukochana rzeźba Fritza von Farenheida. Oryginał – dzieło rzeźbiarzy rodyjskich Agesandra, Polidora i Atenadora wykonane około 50 roku p.n.e. w marmurze przedstawiało scenę śmierci Laokoona i jego synów.

Dorycka galeria kolumnowa (Säulenhalle) kryła gipsowe odlewy głów, torsów i całych postaci. W parku na cokołach w sezonie letnim eksponowanych było 25 odlewów antycznych rzeźb. Wśród nich Nimfa odpoczywająca przy źródle i Diana z Wersalu zwana przez Greków Artemis (Artemida – pani dzikich zwierząt – bogini łowów). Obok tej rzeźby znajdował się w ogrodzie pawilon Gartenhaus (dom ogrodnika). Architektonicznie Bejnuny Małe, to założenie późnego klasycyzmu.

Fritz von Farenheid zimę spędzał, prawie co roku we Włoszech. Wracał do Bejnun Małych późną wiosną. Po kolejnych podróżach z Rzymu, Paryża, Londynu, Niderlandów przybywały do Bejnun Małych przesyłki z gipsowymi replikami. Transport wiązał się z ogromnymi problemami. Do Bejnun odlewów nie można było dostarczyć koleją. W tej części Prus nie było jeszcze linii kolejowej. Dopiero od 1866 roku stację Ostbahn posiadał Ingeburg (Wystruć, Czerniachowsk). W 1876 roku zbudowano część linii Wystruć – Darkiejmy – Gołdap. Do tego czasu ciężkie, nieporęczne, dobrze zapakowane dzieła sztuki przewożono drogą morską statkami do Królewca, a następnie wozami konnymi do Bejnun, ponosząc ogromne koszty transportu. Z obrazów twórca kolekcji cenił sobie szczególnie znakomitą kopię Mony Lizy Leonardo da Vinci. Obraz znajdował się w jego pałacowej pracowni. W pałacu znalazło się sześćdziesiąt oryginalnych obrazów oraz 210 kopii najsłynniejszych dzieł europejskiego malarstwa. Fritz von Farenheid polecił udostępnienie publiczności kolekcji w miesiącach letnich. Od 1854 roku tysiące zwiedzających przybywało do posiadłości aby obejrzeć budowle, zbiory rzeźb i obrazów. Bejnuny Małe otrzymały wówczas potoczną nazwę “Des ostpreussiche Athen” – wschodniopruskie Ateny”. Część pomieszczeń pałacowych pełna dzieł sztuki również była dostępna dla zwiedzających: recepcja, sala kolumnowa, sala antyczna, pokój kawowy, pokój europejski, biblioteka, sala czerwona, pokój szary, sala miedziorytów, sala balowa, stara pracownia. Niedostępne dla publiczności były: jadalnia, pokoje mieszkalne, pokój kariatyd, sypialnie z łazienką i garderobą oraz pomieszczenia służby.

Fritz von Farenheid był członkiem parlamentu pruskiego w Berlinie, członkiem honorowym Królewskiej Akademii Sztuki w Berlinie, doktorem honoris causa wydziału filozoficznego Uniwersytetu Albertyna w Królewcu. W 1887 roku odznaczony został przez króla pruskiego Orderem Gwiazdy.

Schorowany na starość zastrzegł w testamencie, że pałac z rzeźbami, obrazami, całym parkiem i ogrodem zoologicznym mają być dostępne dla publiczności. Posiadłością nazywaną „von Farenheidsche Kunstchörfung Schloss Beynuhnen” miała zarządzać fundacja. Ustanowił jednocześnie fideikomis wobec pałacu, parku i zbiorów. Ten system dziedziczenia zapewniał niepodzielność posiadłości przewidując, że spadkobiercom nie przysługuje prawo sprzedaży czy zastawu dóbr. Obowiązywała przy tym zasada majoratu – cały majątek nie podzielony przechodzić miał na najstarszego krewnego.

Twórca – założyciel kolekcji i zespołu pałacowo-parkowego, ostatni męski potomek rodu von Farenheid zmarł na zapalenie płuc w pałacu Bejnuny Małe w powiecie darkiejmskim w wieku 73 lat 8 czerwca 1888 roku. Nie chciał być pochowany w ponurym grobowcu – piramidzie w Rapie, ale wewnątrz swego parku na wschód od świątyni doryckiej obok grobu swego opłakiwanego przyjaciela i współtwórcy Bejnun majora Ulricha von Salpiusa zmarłego w 1867 roku, a pochowanego pod wysmukłą kolumną dźwigającą rzeźbę. Była to statua Nadziei (Hoffnung, Spes) Bertela Thorwaldsena.

Spadkobiercą ordynacji Bejnuny Małe został kolekcjoner Friedrich von Bujack, syn siostry Fritza von Farenheid, Fredrike Charlotte, żony Siepmunda von Bujack. Spadkobierca przybrał nazwisko Farenheid. Podobnie jak kolejny właściciel majątku – jego syn. Ten kolejny spadkobierca zmarł bezdzietnie.

Podróżujący w 1913 roku po Mazurach Mieczysław Orłowicz w „Ilustrowanym przewodniku po Mazurach Pruskich i Warmii” tak opisywał Bejnuny:

„Polecenia godną jest wycieka do leżących na północ od Węgoborka (Węgorzewa – J.S.) już poza obrębem Mazur, odległych 25 km Bejnun (Beynuhnen). Położony w ślicznym parku klasyczny pałac Fryderyka Fahrenheida (sic!) pełen rzeźb, obrazów i wykopalisk, jest prawdziwym muzeum sztuki starożytnej i neoklasycznej. Prócz oryginałów znajduje się tu wiele odlewów gipsowych arcydzieł rzeźby wszystkich czasów. Zwiedzanie jest dozwolone w miesiącach letnich, w każdy piątek. Najlepsze dzieła sztuki znajdują się w apartamentach prywatnych właściciela. Wśród oryginałów są cztery obrazy Gwido Reniego, Aleksandra Varotari „Ofiara Ifigenii”, nadto zbiór sztychów, wśród nich Tycjana, Rafaela, Leonarda da Vinci, Rubensa. W parku wiele rzeźb marmurowych, świątyń gotyckich oraz grób założyciela pałacu Fr. Farenheida i jego przyjaciela Salpiusa, ozdobiony rzeźbą Thorwaldsena”.

Rodzinny majorat został rozwiązany w 1929 r. Kolekcja dzieł sztuki w Bejnunach przeistoczyła się w fundację dozorowaną przez zarząd i połączoną z majątkiem leśnym dla zapewnienia środków na utrzymanie.

W 1944 roku przed nadejściem Rosjan, na życzenie właścicielki Getrud von Farenheid liczne ruchome dzieła sztuki zostały załadowane do wielu wagonów kolejowych i wysłane do majątku Flatow. Oryginały obrazów wycięto z ram i przewieziono do Sopotu, gdzie zostały oddane pod opiekę „jakiemuś polskiemu księciu”.

Dobra te zaginęły. Stara porcelana została zakopana w parku w Bejnunach. Nieuszkodzony pałac został zajęty przez Rosjan. Północno-zachodnie skrzydło pałacu z Korenhalle spłonęło w 1945 r. w trakcie, jak podaje źródło niemieckie, urzędowego plądrowania prowadzonego przez dwóch komisarzy. Park został zniszczony – drzewa wycięli Rosjanie. Dalsze losy posiadłości pozostałej na terenie obwodu kaliningradzkiego ZSRR, zamkniętego dla cudzoziemców do końca 1990 roku, nie były znane do początku lat dziewięćdziesiątych.

Latem 1999 roku odbyła się zorganizowana przez gołdapski samorząd przy pomocy władz lokalnych Ozierska misja badawcza z udziałem konserwatorów zabytków, w tym dyrektora Ośrodka Ochrony Zabytkowego Krajobrazu w Warszawie do dawnej posiadłości Bejnuny Małe.

Pozostałości zespołu parkowo-pałacowego leżą obecnie na terenie przysiółka Otradnoje stanowiącego część miejscowości Uljanowka około 4 km na północ od granicy polsko-rosyjskiej. Ze wszystkich budowli zachował się jedynie pawilon w ogrodzie (Gartenhaus). Jedyną osobą zamieszkującą na terenie dawnego zespołu parkowo-pałacowego była babcia Bakajewa, od kilkudziesięciu lat mieszkająca w tym pawilonie.

Z czasów świetności zachował się system stawów, obecnie zapuszczonych oraz masywne budynki gospodarcze folwarku sąsiadującego dawniej z pozostałością. Zbudowane z czerwonej cegły dają wyobrażenie o poziomie gospodarki rolnej sprzed ponad stulecia. Imponująco wyglądał zwłaszcza spichlerz posiadający strzelistą wieżę niczym kościół.

W trakcie pobytu uczestnicy ekspedycji natknęli się na pracowników mozolnie, cegła po cegle rozbierających piękny budynek spichrza. Wyjaśnili, że czynią to na polecenie dyrektora sowchozu. Wyrok został zatem wydany również na część gospodarczą Bejnun…

Rosjanie nazywali pałac w Bejnunach „daczą Goeringa” myląc ewidentnie to miejsce z dworem myśliwskim Goeringa Reichsjägerhof nad Romintą w Puszczy Rominckiej. Pomyłka wynikała z ich szczątkowej wiedzy będącej skutkiem działań zmierzających do wymazania historii tego regionu sprzed 1945 roku. Stąd przekazy o pobycie Goeringa w tych stronach mylnie kojarzono z piękną posiadłością w Bejnunach.

Po stronie polskiej w szczątkowym stanie zachował się dawny zespół dworsko-parkowy w Rapie (Angerapp). Dwór Rapa spłonął bodajże w 1978 roku w niejasnych okolicznościach i został rozebrany. Pozostał po nim jedynie zarys fundamentów. dworowi towarzyszyły budynki gospodarcze – trzy obory i stodoła. Zachował się zróżnicowany drzewostan parku dworskiego. Zostali w nim pochowani żołnierze polegli podczas walk w styczniu 1945 roku. Nie zachowała się dawna oś widokowa łącząca dwór z piramidą. Przywrócenie stanu pierwotnego wymagałoby prześwietlenie drzewostanu. Kaplicę grobową w piramidzie w latach 1914 i 1945 splądrowali Rosjanie.

Przez lata PRL-u hieny cmentarne, poszukiwacze kosztowności i złotych zębów zakłócali spoczynek członków rodu von Farenheidów. W 1945 roku zmumifikowane zwłoki były jeszcze zachowane w całości w ubraniach. Prawdopodobnie w latach siedemdziesiątych zwłoki pozbawiono głów. Być może w wyniku wyrzutów sumienia narodziła się usprawiedliwiająca ten koszmarny czyn opowieść, przeniesiona w czasy wcześniejsze, kiedy to wyklęci – leżący w dzień w grobowcu grasowali nocą po okolicy sprowadzając nieszczęście w postaci zarazy. Ścięcie głów zapobiec miało dalszym nieszczęściom.

Maciej Ambrosiewicz konserwator zabytków opiekujący się piramidą odnotował w 1990 roku obecność we wnętrzu grobowca pięciu trumien. Tylko jedna z nich była zamknięta, w pozostałych otwartych widoczne były zwłoki. Z czasem szczątki zostały porozrzucane po grobowcu. Wieka trumien zniknęły, niektóre służyć miały do zabawy dzieciom, inne spalono podobno w ognisku.

Brak ciągłości historycznej, napływ ludności po wojnie oderwanej od tradycji regionu powodowały, że piramida i spoczywające w niej szczątki budziły lęk ale i ciekawość. Wieść gminna głosiła, że wszyscy spoczywający w piramidzie zmarli w wyniku zatrucia grzybami.

17 sierpnia 1992 roku piramida została wpisana do rejestru zabytków. W drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych przeprowadzono prace porządkowe i zabezpieczające. Szczątki ułożono w otwartych trumnach. Zamurowano „dzikie” wejście – wybite w murze od strony południowej. Zakratowane okna od strony wschodniej i zachodniej umożliwiają obejrzenie wnętrza grobowca. Ze względów estetycznych, sanitarnych, jak też czysto ludzkich – zapewnienia godnego spoczynku doczesnych szczątków ludzkich rozważano przeniesienie szczątków i pochówek na cmentarzu. Konserwatorzy opowiadają się za pozostawieniem szczątków w grobowcu z jednoczesnym zasypaniem ich warstwą piasku.

W piramidzie w Rapie nastąpiło zjawisko mumifikacji zwłok. Badania egiptologów z Warszawy wykazały iż mamy do czynienia z naturalną mumifikacją, bez stosowania środków chemicznych. Jednocześnie w próbkach szczątków pobranych do analizy odkryto szczepy baterii oraz pleśnie o silnych właściwościach rakotwórczych. To przestroga dla tych, którzy zechcą zakłócić wieczny spoczynek zmarłych. Grozić im może klątwa Farenheidów, tym bardziej, że według hipotezy Jarosława Żukowskiego mieli oni być posiadaczami tajemniczego papirusu z egipskiej świątyni Atona.

Sceptycy tłumaczą zjawisko mumifikacji sprawnym systemem wentylacji w piramidzie. Zwolennicy zjawisk paranormalnych dostrzegają zadziałanie promieniowania charakterystycznego dla piramidy. Według Stanisława Siemińskiego ściany zewnętrzne piramidy pochylone są pod kątem 68-70o – natomiast wewnątrz podobnie jak w piramidzie Cheopsa 51o52’.

Według Leszka Mateli, który przeprowadził badania radiestezyjne w Rapie, w miejscu wzniesienia piramidy, jest to lokalne miejsce mocy – punkt koncentrujący pozytywną energię Ziemi i Kosmosu. Kąt nachylenia ścian wewnętrznych i kształt piramidy wzmacnia to promieniowanie. Promieniowanie negatywne cieków wodnych jest wytłumione dzięki kamiennej podstawie piramidy. Według pomiarów Leszka Mateli promieniowanie we wnętrzu piramidy mierzone w skali Bovisa wynosi około 23 tysiące jednostek. Promieniowanie o działa stymulująco na organizm człowieka. Natężenie promieniowania zdrowego człowieka wynosi 6500 jednostek w skali Bovisa a punkty w terenie przekraczające 18000 jednostek są uważane za miejsca mocy. Piramida została zlokalizowana według tego autora na skrzyżowaniu trzech tzw. leylines czyli linii promieniowania geomantycznego łączącego miejsca mocy. Jedna linia prowadzi z Żabina przez Stambuł do piramid w Gizie. Druga biegnie zgodnie z kształtem siatki krystalicznej Ziemi, łącząc Żabin z Królewcem i znanym centrum ezoterycznym w Findhorn w Pólnocnej Szkocji. Trzecia linia siega od Kowna przez Żabin, Wolczy Szaniec k. Kętrzyna do niemieckiego miasta Karlsruhe, będącego ważnym europejskim miejscem mocy.

Linia geomantyczna, łącząca piramidę z Karlsruhe odpowiada wschodowi słońca w dniu 30 kwietnia, czyli dniu magicznego święta Walpurgii. Można wierzyć lub nie w te informacje. Faktem jest, że mimo tego, iż piramida położona jest w terenie bagiennym, komary i inne owady wyraźnie unikają wnętrza budowli.

W 1992 r. reżyser Peter Lamper, student wydziału reżyserii Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej i Filmowej w Łodzi nakręcił film dokumentalny o piramidzie – film o życiu, śmierci i przemijaniu. Piramidy w Polsce pobudowano w kilku miejscach m.in. pod Lublinem. Grobowce o takim kształcie istnieją w Rożnowie pod Wołczynem na Opolszczyźnie oraz Wągrowcu w byłym województwie pilskim.

Mazurska piramida w Rapie jest najbardziej okazałą piramidą w Polsce. Prawdopodobnie jej pierwowzorem była piramida w Neue Garten w Poczdamie. Piramida w Żabinie to jedno z miejsc magicznych i jeden z najciekawszych miejsc „Polski Nieznanej”. Wspaniała rezydencja rodu von Farenheidów – Wschodniopruskie Ateny w Bejnunach Małych – zniknęła jak Atlantyda.

Jarosław SŁOMA

Prawa autorskie zastrzeżone. 

Był rysownikiem i przyjacielem Farenheidów

 

Kościół pełen tajemnic

 

Powiązane artykuły

Skomentuj