Henryk niedobry, lepszy Franciszek

Dosyć długą dyskusję wywołał na wtorkowej sesji Rady Miejskiej projekt uchwały związany ze zmianą nazwy dotychczasowej ulicy Henryka Mereckiego. Jest to zalecenie IPN w ramach dekomunizacji nazw ulic.

 

Henryk Merecki dla niektórych jest postacią kontrowersyjną, dla innych jednoznaczną z racji zrejterowania z AK i późniejszego wysługiwania się Sowietom.

Mimo to mieszkańcy tej ulicy wcześniej zwołali zebranie i zaproponowali, by zostać przy nazwie Mereckiego, tyle że… Franciszka – matematyka, astronoma i klimatologa. Jako uzasadnienie podają między innymi, że to im w mniejszym stopniu utrudni zmianę pewnych formalności.

W trakcie dyskusji radny Ryszard Wrzosek próbował oponować. Jego zdaniem wojewoda nie musi tego zaakceptować i tu jako przykład podał obecną ulicę Popiełuszki, która wcześniej nosiła imię Janka Krasickiego. Wtedy nie przeszła propozycja również zmiany jedynie imienia – z „Janka” na „Ignacego”. Zdaniem radnego odpowiednim bohaterem byłby rotmistrz Pilecki.

Radnej Annie Falińskiej podobają się ulice mające nazwy tematyczne i jako przykład podała gołdapskie Podlasie. Jej zdaniem obok ulicy Konopnickiej, znajdującej się tuż przy Mereckiego, dobrze by „brzmiała” ulica Czesława Miłosza.

Radny Jan Steć proponował Bronisza Rostka jako gołdapskiego tak zwanego „zasadźcę”, który dał początek naszemu miastu.

W końcu radni zaakceptowali „Franciszka”. Podczas głosowania nad projektem uchwały 15 radnych było za, 2 się wstrzymało, 1 był przeciw.

Teraz należy czekać na decyzję wojewody.


Aktualności

Powiązane artykuły

2 komentarzy do “Henryk niedobry, lepszy Franciszek

  1. typowy seba

    Dzięki ministrowi środowiska zaraz znikną nazwy świerkowa, cisowa, jodłowa, brzozowa

     
  2. Jerzy

    Kiedy przeczytałem informację o zmianie ulicy Mereckiego na… Mereckiego to najpierw pomyślałem, że śnię. Wydawało mi się do tej pory, że takie absurdy mogą się zdarzyć tylko w filmie „Alternatywy 4”.
    I na dodatek radni wręcz bezwolnie zaakceptowali tę propozycję jakby nie było w tym niczego skandalicznego, bo oto Franciszek Merecki niezwiązany zupełnie z Gołdapią ma być patronem ulicy, której przerażona do cna społeczność w innym wypadku musiałaby przeżyć traumę. Popadałby tamtejsze biznesy z powodu tej niespotykanej tragedii, i na pewien czas mieszkańcy zostaliby odcięci od świata. No bo jak by docierała do nich korespondencja.
    Nieważne, że jest to absurd, który warto jest nagłośnić w Polsce i napiętnować choćby za zupełny brak myślenia historycznego i tożsamościowego. Wszak mamy w gołdapskiej historii wiele postaci, którym taki patronat się należy. I tak się robi w miejscach gdzie społecznościom zależy na kształtowaniu swojej tożsamości. Ale nie tu…
    Wstyd. W tej sytuacji warto jest zapamiętać radnych, którzy nie głosowali za tym idiotyzmem albo wstrzymali się od głosu.
    Oto mamy w Gołdapi typowo polski przykład – podnoszenie najzwyklejszej pierdoły do rangi problemu, bo my po prostu to lubimy, albo jest to sposób na dowartościowanie się protagonistów tego poronionego pomysłu.
    Mieszkańcy ulicy Mereckiego, którzy poparliście ten pomysł, którzy przeżywacie taką traumę – Wam naprawdę należy współczuć.