Gdy historia przenosi się na rower

Studenci, nauczyciele, historycy i młodzi liderzy z Niemiec, Polski i Litwy wspólnie odkrywają historię Prus Wschodnich podczas 450-kilometrowej wyprawy edukacyjnej. Deszcz spływa z kasków, buty i spodnie już dawno przemokły. Mimo to grupa rowerzystów zatrzymuje się. Nie z powodu awarii. W samym sercu Puszczy Rominckiej jedna z uczestniczek opowiada o dawnej wsi Golubie (Gollubien), która istniała tutaj do 1945 roku. Po zabudowaniach nie pozostało niemal nic – tylko las, łąki i pamięć. Na chwilę krajobraz staje się żywą lekcją historii.

Właśnie dla takich chwil 19 młodych ludzi z Niemiec, Polski i Litwy pokonało blisko 450 kilometrów przez litewską Suwalszczyznę oraz Warmię i Mazury. Tak wygląda projekt edukacyjny „Pedalling East Prussian History”, którego celem jest poznawanie historii tam, gdzie naprawdę się wydarzyła.

– Historię najlepiej poznaje się tam, gdzie naprawdę się wydarzyła – mówi Vincent Regente, kierownik programu „UE i Europa” w Deutsche Gesellschaft e. V., niemieckiej organizacji zajmującej się edukacją obywatelską i współpracą międzynarodową. Wraz z historykiem i autorem książek podróżniczych Markusem Nowakiem zorganizował na początku lipca edukacyjną wyprawę rowerową przez Litwę i Polskę.

– Dlatego świadomie wychodzimy poza salę wykładową – podkreśla Regente. – Nie chcieliśmy organizować wycieczki polegającej na odhaczaniu kolejnych atrakcji turystycznych. Zależało nam na rozmowie, wspólnym odkrywaniu historii i konfrontowaniu różnych perspektyw – dodaje Nowak. – A przy okazji jazda na rowerze po prostu sprawia ogromną frajdę.

Rower nie był tu celem samym w sobie, lecz narzędziem edukacyjnym. Uczestnicy samodzielnie przygotowali wystąpienia poświęcone historii regionu, prezentowali je w miejscach związanych z omawianymi wydarzeniami, a następnie wspólnie dyskutowali o wojnie, Holokauście, przymusowych migracjach, dyktaturach, kulturze pamięci oraz o tym, jak różne narody patrzą dziś na wspólną historię Europy.

Przez dziewięć dni (4–12 lipca) region stał się żywą salą wykładową historii. Dawne pogranicza, nieistniejące już wsie, kościoły, synagogi, muzea, miejsca pamięci i pozostałości dawnych umocnień wojskowych zamieniły się w przestrzeń do nauki i dyskusji o historii Europy. Program uzupełniały spotkania z historykami, przedstawicielami mniejszości niemieckiej oraz organizacji społeczeństwa obywatelskiego. O skuteczności tej formuły najlepiej świadczą opinie samych uczestników – studentów, nauczycieli oraz przedstawicieli różnych środowisk zawodowych z Niemiec, Polski i Litwy.

– Jadąc rowerem, naprawdę czuje się krajobraz i to, jak został ukształtowany przez ludzi, kulturę i konflikty – mówi Julia Bohlmann, nauczycielka historii z Kolonii. – Tego nie da się nauczyć z żadnej książki.

Dla lekarki z Wrocławia Mai Szymaszkiewicz wyprawa stała się z kolei doświadczeniem nie tylko intelektualnym, ale również bardzo osobistym. – Kiedy zmagaliśmy się z ulewnym deszczem, ciągle myślałam o ludziach, którzy po II wojnie światowej musieli opuścić swoje domy albo przybyli tutaj, by rozpocząć nowe życie. Być może widzieli te same wzgórza i ten sam krajobraz co my – mówi. – W takich chwilach historia nabiera zupełnie innego wymiaru.

Caroline Green ze Stanów Zjednoczonych określa rower jako „idealne tempo do odkrywania historii”. Stypendystka programu Fulbrighta, która obecnie uczy języka angielskiego w Polsce, podkreśla przede wszystkim wartość międzynarodowego dialogu. – Ta wyprawa pokazała, jak historia potrafi łączyć ludzi z różnych krajów i skłaniać do rozmowy o wspólnej przeszłości – mówi. Jej podsumowanie brzmi: – Nowe przyjaźnie, poznawanie historii tam, gdzie naprawdę się wydarzyła, i wspomnienia, które pozostaną na całe życie.

Wspomnienia te wiążą się z bardzo różnymi miejscami. Trasa prowadziła m.in. do trójstyku granic Litwy, Polski i Rosji, przez Puszczę Romincką, wzdłuż mazurskich jezior, do pałacu w Sztynorcie, a następnie do Olsztyna. Program wielokrotnie uzupełniały spontaniczne przystanki, które nadawały wyprawie szczególną dynamikę – jednym z nich była wizyta w dawnej synagodze w Barczewie. Uczestnicy spotykali się również z przedstawicielami mniejszości niemieckiej i organizacji społeczeństwa obywatelskiego. Dzięki przygotowanym przez nich krótkim wystąpieniom historyczne miejsca stawały się otwartą salą seminaryjną.

Dla organizatorów właśnie to połączenie jest kluczem do sukcesu projektu. – Historia ożywa wtedy, gdy ludzie wspólnie są w drodze, zadają pytania i poznają różne perspektywy – mówi Markus Nowak. Vincent Regente podsumowuje: – Mimo deszczu, a może częściowo właśnie dzięki wspólnemu wysiłkowi, atmosfera w grupie była wyjątkowa. Takie doświadczenia pokazują, że nasza formuła naprawdę działa.

Od czterech lat obaj historycy wspólnie rozwijają ten autorski format edukacyjny. Każda z wypraw prowadzi przez inny fragment historycznych Prus Wschodnich, łącząc edukację historyczną z międzynarodową wymianą doświadczeń i dialogiem między młodymi ludźmi. Po wcześniejszych wyprawach po Kraju Kłajpedzkim tegoroczna edycja po raz pierwszy prowadziła dalej na południe – przez Warmię i Mazury. Projekt organizuje Deutsche Gesellschaft e. V. przy wsparciu finansowym Federalnego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Niemiec.

Na razie nie wiadomo jeszcze, dokąd poprowadzi kolejna wyprawa edukacyjna. Jedno jest jednak pewne. – Chcemy nie tylko opowiadać o historii, ale przede wszystkim zachęcać młodych ludzi z różnych krajów do rozmowy o wspólnej przeszłości Europy i o tym, co z niej wynika dla naszej przyszłości – podsumowują Vincent Regente i Markus Nowak.

Zdjęcia prasowe do pobrania TUTAJ

Powiązane artykuły