Piątkowe popołudnie w wielu domach wygląda niemal identycznie. Pojawia się to samo, powracające jak bumerang pytanie: „Co robimy w weekend?”. Często kończy się na seansie filmowym, wizycie w pobliskiej galerii handlowej lub spacerze dokładnie tą samą trasą w miejskim parku, którą znamy już na pamięć. Żyjemy w przekonaniu, że aby zobaczyć coś fascynującego, trzeba wziąć urlop, kupić bilety lotnicze albo przynajmniej przejechać kilkaset kilometrów na Mazury czy w Tatry. To błąd, przez który ucieka nam mnóstwo okazji do przeżycia niesamowitej przygody. Najciekawsze historie i najbardziej zaskakujące miejsca bardzo często znajdują się w promieniu zaledwie kilkunastu lub kilkudziesięciu kilometrów od naszego miejsca zamieszkania. Czekają na odkrycie tuż za zakrętem, na końcu polnej drogi lub ukryte w gęstwinie podmiejskiego lasu. Jak zatem przełamać rutynę, stać się turystą we własnym regionie i – co najważniejsze – zorganizować fascynujący dzień całkowicie za darmo? (więcej…)
Czytam dalej »
