Historia. Jesienne walki o Gołdap

Jesień 1944 roku to okres walk o Gołdap. Przypominamy zatem jeden z naszych artykułów na ten temat wraz ze zdjęciami.

 

 

Propagandowa wojna

Przekroczenie granicy niemiecko-radzieckiej  i wejście Armii Czerwonej do Prus Wschodnich było dla Rosjan wielką okazją do propagandowych wystąpień. Przegrywający wojnę Niemcy, potrzebowali spektakularnych zwycięstw by móc wykorzystać je w swoich materiałach propagandowych. Z tego względu nie szczędząc sił i ofiar podjęto m.in. próbę odbicia Gołdapi. Walka trwała nie tylko na froncie, ale również i w oficjalnych komunikatach.

Z komunikatów „Sowieckiego Informbiuro” zamieszczanych w gazetach Izwiestja i Krasnaja Zwiezda z przełomu października i listopada 1944 roku dowiadujemy się o sukcesach Armii Czerwonej, zaś z raportów informacyjnych Wehrmachtu o sukcesach Niemców.

Kursywą oznaczone zostały komunikaty radzieckie a pismem prostym niemieckie. Komunikaty Wehrmachtu cytowane są za książką Kurta Dieckerta i Horsta Grossmana „Bój o Prusy Wschodnie”.

16 października 1944: Rosyjskie natarcie na pozycje 4. Armii. Pod koniec października zdołano zatrzymać natarcie na linii Gołdap — Pęciszewo — Schlossberg — rz. Szeszupa [Ostfluss]. Dochodzi do licznych aktów okrucieństwa, m.in. w Nemmersdorfie.

16 października 1944: Nalot naszego lotnictwa na węzeł kolejowy w Gołdapi (Prusy Wschodnie)

W nocy 18 października nasze lotnictwo dalekiego zasięgu dokonało nalotu na węzeł kolejowy w Gołdapi (w Prusach Wschodnich). W czasie nalotu na węźle kolejowym znajdowała się wielka ilość niemieckich wojskowych eszelonów. W rezultacie bombardowania powstały pożary, szczególnie duże w południowo-zachodniej części węzła. Płonęły wagony, platformy i cysterny z paliwem.

Bardzo silny wybuch, nasi piloci zauważyli w północno-wschodniej części węzła. (IZV_1944_10_19_n249)

23 października 1944: „Między Suwałkami, a Gołdapią bolszewicy wdarli się głęboko za linię frontu. Po ciężkich walkach ulicznych miasto Gołdap znalazło się w rękach nieprzyjaciela. Na południe od Gumbinnen nasi grenadierzy przerwali szlaki zaopatrzeniowe na tyłach atakujących Sowietów. Próby przełamania frontu przez bolszewików po obu stronach Ebenrode zakończyły się ich krwawą porażką… Podczas trwającej siedem dni bitwy w rejonie walk zniszczono lub zdobyto 616 nieprzyjacielskich czołgów. Ataki bolszewików na przyczółek Kłajpedy nie powiodły się”.

24 października 1944: Armia Czerwona weszła do Prus Wschodnich i zajęła pierwsze niemieckie miasta. Wojska 3-go Białoruskiego Frontu pod dowództwem generała armii Czerniachowskiego, przechodząc w natarcie przerwały obronę Niemców, wtargnąwszy na ziemie Prus Wschodnich i zajęły na ich terytorium ponad 400 osad (zasiedlonych miejsc). Wśród nich miasta Schirwindt, Eydtkau, Stallupönen i Goldap będące silnymi punktami oporu wrogiej obrony.

Nastał dzień, na który tak czekali nasi żołnierze. O nim marzyli wojownicy walcząc pod Stalingradem, o nim nieustannie myśleli gdy szli przez zniszczone przez Niemców miasta i wsie i gnali wroga wciąż dalej i dalej na zachód. Cała nasza armia pielęgnowała myśl o tym dniu który winien był nastąpić i nastąpił.

Wojna weszła w niemieckie miasta i wsie. Teraz niemiecka armia jest zmuszona do walki w swoim domu, na tej powierzchni, którą hitlerowcy nazwali „wewnętrzną niemiecką twierdzą”. Wrota Niemiec wyważone, linie obrony Niemiec na jej granicach zostały przerwane na szerokim froncie. (…)

Przerwawszy silną obronę Niemców wzdłuż granicy Prus Wschodnich nasze wojska dotarły do drugiego pasa obrony składającego się z kilku linii oporu, licznych dwu-, trzy- i sześciostrzelnicowych żelazobetonowych bunkrów, szerokich pól minowych i zasieków pod napięciem. Radzieckie wojska przerwały i drugą linie niemieckich umocnień. Odbijając kontrataki przeciwnika, nasi czołgiści i piechurzy uporczywie podążali naprzód i zdobyli niemieckie miasto Sztalluponen. Druga część naszych wojsk przeprawiła się przez rzekę Rominte i oczyściwszy z hitlerowców leśny kompleks zawładnęli miastem Goldap.

W innym rejonie nasi żołnierze wybili Niemców z punktu oporu Filipów, obeszli z północy suwalski rejon umocnień i w rezultacie zaciętych walk zajęli Suwałki. (IZV_1944_10_24_n253)

24 października 1944: „Trwa zaciekła bitwa w nadgranicznym rejonie Prus Wschodnich, przy czym szczególnie skuteczne jest działanie naszych samolotów szturmowych… Także pod Gołdapią i na południe od Gumbinnen, w wyniku naszych kontrataków bolszewicy zostali odrzuceni”

29 października 1944: „Ataki dużych sił bolszewików są powstrzymywane tylko na południowy wschód od Gumbinnen”.

31 października 1944: W Prusach Wschodnich na południe od miasta Gołdap niemiecka piechota i czołgi atakowały nasze pozycje. Radzieccy żołnierze dopuścili Niemców na bliską odległość i otworzyli ogień ciężkiej artylerii, broni i karabinów maszynowych. Nieprzyjaciel poniósł ciężkie straty i pośpiesznie wycofał się. Wkrótce Niemcy ponownie podjęli atak, ale zostali odparci. Na polu walki zostało kilka setek trupów wroga. Spalono i rozbito 14 czołgów, dział samobieżnych i 6 pojazdów opancerzonych. (KZ_1944_10_31_n259)

3 listopada 1944: W Prusach Wschodnich na południe od miasta Gołdap batalion piechoty przeciwnika wspierany czołgami przeprowadził bojowe rozpoznanie.  Radzieccy żołnierze otworzyli do wroga ogień z wszelakiej broni. Niemcy wycofali się nie osiągnąwszy naszych pozycji Na polu walki zostało ponad 200 trupów wrogów i 4 spalone czołgi. (IZV_1944_11_3_n262)

W tym samym numerze w artykule U lotników „Normandii”, Francuz, major Delfina (?) wspomina ataki lotnicze m.in. na Gołdap.

4 listopada 1944: „W Prusach Wschodnich, mimo zaciętego oporu sowieckiego, nasz atak pod Gołdapią przyniósł sukcesy”.

4 listopada 1944:  W Prusach Wschodnich w rejonie miasta Goldap, znaczne siły piechoty i czołgów przeciwnika atakowały nasze pozycje.

Uderzywszy jednocześnie z północy i południa Niemcy mieli nadzieję wziąć wojska radzieckie z zaskoczenia i chwycić je w kleszcze. Zawiązały się zaciekłe boje.  Nasi piechurzy i artylerzyści przywitali hitlerowców ogniem z wszelkiego rodzaju broni i zmusili ich do wycofania się. Wkrótce przeciwnik wznowił ataki.  W jednej odcinku grupa niemieckich czołgów i piechoty przeniknęła w pozycje wojsk radzieckich. Potężnym ogniem artylerii i gwardyjskich moździerzy wraża grupa została całkowicie zniszczona. Na polu walki zostało dużo hitlerowskich trupów, dziesiątki spalonych i rozbitych niemieckich czołgów. Na drugim odcinku niemieckie czołgi i grenadierzy zbliżyli się do naszych pozycji.

Bateria gwardyjskiej artylerii oficera Burda otworzyła ogień i spaliła trzy czołgi wroga.  Niemieccy grenadierzy ostrzelani pociskami odłamkowymi ponieśli ciężkie straty. (IZV_1944_11_04_n263)

5 listopada 1944: „Pod Gołdapią, dzięki przeprowadzonym z rozmachem kontratakom, wyparto bolszewików ze stanowisk i udało się odciąć siły nieprzyjaciela w mieście. Nie powiodły się podejmowane przez nieprzyjaciela próby wyjścia z okrążenia i odciążające ataki ze wschodu”.

5 listopada 1944: W Prusach Wschodnich, w rejonie miasta Gołdap, wróg rano wznowił atak. Na północ od miasta Gołdap niemieckie czołgi i piechota podjęli kilkanaście ataków, lecz żaden z nich nie był udany. Wojska radzieckie zadały wrogowi wielkie szkody i zmusiły go do wycofania się na pierwotne pozycje.

Na południe od miasta Gołdap nasze wojska toczyły zawzięte walki z dużymi siłami wroga. Wczesnym rankiem Niemcy zdołali wyprzeć nasze przednie jednostki. W godzinach popołudniowych, sowiecka piechota zadała ciężkie uderzenia flankujące. Nasi żołnierze nie tylko odparli Niemców, ale również poprawili swoją pozycję.

W ciągu dwóch dni walk na tym odcinku przeciwnik poniósł ciężkie straty w ludziach i sprzęcie. (IZV_1944_11_05_n264).

6 listopada 1944: „Miasto Gołdap w Prusach Wschodnich zostało wyzwolone z rąk bolszewików. W ciągu trzydniowych zaciekłych walk okrążone w nim pułki sowieckie zostały w dużej części zniszczone, a ich resztki wzięte do niewoli. W nasze ręce wpadło 59 czołgów i dział szturmowych, 134 działa różnego rodzaju i niezliczona ilość ciężkiej i lekkiej broni”

7 listopada 1944: W Prusach Wschodnich, w pobliżu miasta Gołdapi, przeciwnik w ostatnich dniach poniósł ciężkie  straty i znacznie osłabił swoją aktywność.  W ciągu ostatnich dni, wojska radzieckie odparły kilka ataków piechoty wroga, wspieranych przez niewielką liczbę czołgów i samobieżnych dział. Zlikwidowano 400 niemieckich żołnierzy i oficerów. Zniszczono i spalono 5 czołgów i dział samobieżnych wroga. (IZV_1944_11_07_n265).

Na tym kończą się relacje dotyczące Gołdapi. Uwaga niemieckich i radzieckich propagandystów, skierowana została na inne pola walk. Zarówno według jednej, jak i drugiej strony walki zakończyły się sukcesem.

Czytając te komunikaty, trudno oprzeć się refleksji zawsze aktualnej, że gdybyśmy mieli pisać historię wyłącznie w oparciu o przekazy medialne okazałoby się, że jest ona zaledwie echem rzeczywistości.

Remigiusz Karpiński

 

Część zdjęć pochodzi z czasopisma Kreisgemeinschaft Gołdap „Heimatbrücke”.

Powiązane artykuły

3 komentarzy do “Historia. Jesienne walki o Gołdap

  1. Co??

    Drogi autorze, Jesteś głupi. Rosjanie przekraczali granicę polsko-niemiecką wkraczając do Prus

     
    1. Forum Rosja-Polska

      Przykład propagandy rosyjskiego bohatera z artykułu. ‚ZABITY PRZEZ SWOICH?
      Ta wersja śmierci Czerniachowskiego różni się od oficjalnej. Ale jest jeszcze inna, nieoficjalna. Ta różni się diametralnie. Jako pierwszy przedstawił ją poeta frontowy Ion Degen, były czołgista, w zbeletryzowanych wspomnieniach „Wojna nie kończy się nigdy”:
      – Byliśmy zmordowani. Zdrzemnęliśmy się, a mechanik cicho wlókł się w ogonie. Zgodnie z pana rozkazem. A z tyłu przyczepił się generalski willys. Kto go tam wiedział? Droga była wąska. Nijak nie mógł nas wyprzedzić. Jak tylko znalazł się przed nami, zatrzymał nas i jak nie zacznie nam wymyślać.
      – Kto wam pozwolił się kimnąć w czasie jazdy? Dlaczego nikt nie obserwuje? Całą godzinę się z wami męczyłem.
      – A jaką tam godzinę? Przecież sam pan wie, dopiero co wyjechaliśmy z lasu. Znaczy się, podporucznik jest winny, całą noc walczyliśmy, to się zmęczyliśmy. A ten na to:
      – Flejtuchy! Dlaczego pagony wymięte? Dlaczego kołnierzyk niezapięty? I dalej wyzywać nas na czym świat stoi, od sukinsynów. A podporucznik na to, żeby tych synów zostawić w spokoju, bo oni za ojczyznę swoją walczą. I tu generał wyszarpnął pistolet i… A tych dwóch poruczników już chyba do leżącego martwego wystrzelili. A kierowca nogami zepchnął z drogi. Pijani widocznie byli. […] Chłopaki stali w milczeniu. Płakał strzelec przytulony do pancerza. Patrzyłem na nich, nic prawie nie widząc.
      – O żesz ty, generale! Gnidy! Faszyści!
      – Rzuciłem się do czołgu. Moją załogę jakby piorunem raziło. Migiem wszyscy byli na miejscach szybciej ode mnie. Nie wydałem nawet komendy. Zawył silnik. „Trzydziestka czwórka” jak szalona pognała drogą […].
      Willys przemknął nam przed nosem. Nawet zdążyłem przyjrzeć się tym gadom. Już gdzieś widziałem świecącą się czerwoną mordę generała. A ci dwaj to porucznicy! […]
      – Ładuj!
      – Jest, odłamkowy! […]
      Spokojnie. Raz. Dwa. Ognia! Odrzut. Brzęknęła tuleja. Uchwyt spustu boleśnie wbił się w dłoń. W drobny mak!”.

      A oto ta sama pogłoska w zapisie z dziennika fotokorespondenta gazety „Krasnoarmiejskaja Prawda” Michaiła Sawina: „Lutowego poranka generał Czerniachowski wraz ze swoimi adiutantami w towarzystwie ochrony wyjechał autem osobowym do Kowna. Cały front wiedział, że Czerniachowski miał luksusowego niemieckiego opla admirala […]. Generał w zdobycznej limuzynie udawał się w rejon szpitala polowego, gdzie pracowała jego „żona frontowa”, lekarz wojskowy służby medycznej. W Kownie bawili się świetnie: było dużo trunków, muzyki i tańców.

      Rano czarny opel z generałem i jego świtą już mknął na zachód do sztabu frontu. W drodze miał miejsce nieprzyjemny incydent. Kierowca samochodu zawadził o jadący w kierunku frontu czołg T-34. Oczywiście szkoda było opla, pognieciony był cały przód. Rozwścieczony generał wyszedł z samochodu i wezwał dowódcę wozu bojowego. – Dowódca pierwszej pancernej kompanii zwiadowczej porucznik Sawieljew – przedstawił się czołgista.

      Świadkowie twierdzą, że pijany jeszcze po nocy Czerniachowski wyciągnął z kabury pistolet i z miejsca zastrzelił porucznika. Następnie generał wsiadł z powrotem do pogniecionej limuzyny i, wyprzedzając kolumnę czołgów, pojechał dalej. Po paru chwilach Czerniachowskiego śmiertelnie ranił odłamek pocisku, który wybuchł obok oddalającego się opla admirala. Do samochodu dowódcy 3. Frontu Białoruskiego z odległości około 400 m strzelała osierocona załoga nieszczęsnego czołgu […]”.

      JAK ZGINĄŁ GENERAŁ?

      Podkreślmy jednak, że stosowny zapis w dzienniku korespondenta został dokonany dopiero w kwietniu 1945 roku, dwa miesiące po śmierci Czerniachowskiego. Była to tylko powtórka rozpowszechnionych pogłosek, Sawin nie był świadkiem śmierci generała.

      Istnieją jednak również inne warianty opowieści, w których Czerniachowski daje rozkaz rozstrzelania winnego czołgisty. Sęk w tym, że nie możemy zweryfikować wiarygodności ani obiegowej, ani oficjalnej wersji śmierci dowódcy. Raport Rady Wojennej 3. Frontu Białoruskiego o śmierci Czerniachowskiego do tej pory nie został opublikowany, choć z pewnością istnieje. Oznacza to, że do dziś jest tajny. Najprawdopodobniej ci, którzy go podpisali (wśród nich byli na pewno: członek Rady Wojennej gen. por. Wasilij Makarow, przyszły wiceminister bezpieczeństwa państwowego, pełnomocnik NKWD do spraw 3. Frontu Białoruskiego, komisarz bezpieczeństwa państwowego 2. rangi Wiktor Abakumow, naczelnik wojskowego kontrwywiadu SMIERSZ oraz gen. por. Paweł Zielenin, szef SMIERSZ 3. Frontu Białoruskiego, inicjatorzy rozstrzelania 592 żołnierzy Armii Krajowej i współpracowników polskiego podziemia w obławie augustowskiej w lipcu 1945 roku), woleliby powtórzyć wersję o niemieckim pocisku. Nawet jeśli wiedzieliby z całą pewnością, że w rzeczywistości dowódcę frontu zastrzelili wzburzeni czołgiści. Rzecz w tym, że taka wersja była o wiele niebezpieczniejsza dla kariery wszystkich członków Rady Wojennej Frontu niż wariant o niemieckim pocisku. Dlatego też czołgistów, nawet jeśli to oni zabili Czerniachowskiego, zapewne nawet nie poszukiwano.’ https://www.salon24.pl/u/bezwodkinierazbieriosz/678507,zagadkowa-smierc-gen-czerniachowskiego-i-wojna-o-jego-pomnik,2

       
    2. Wikipedia Głupcze

      Kolejny wstał z kolan i uderzył się w głowę… Zanim zarzuci się komuś głupotę warto zastanowić się nad sobą.
      Jedyne co można w tej sprawie powiedzieć to tyle że w wyniku Traktatu o granicach i przyjaźni III Rzesza-ZSRR z 28 września 1939 r. terytorium II Rzeczpospolitej zostało anektowane przez oba te państwa.
      W roku 1944 (a tego okresu tyczy artykuł) nie znajdziesz na mapach Polski niezależnie od tego jak wielkim chciałbyś być patriotą.
      Obejrzyj sobie obrazek https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/0/0d/Polska_1939-1941.png/435px-Polska_1939-1941.png

       

Comments are closed.