Szanowna Redakcjo

tobellus_0Za Waszym pośrednictwem pragnę przedstawić dane związane z jeziorem „wybuchowym” zwanym też „wywróconym” koło Stańczyk.

Tuż przy drodze Błąkały – Stańczyki znajdują się dwa niewielkie jeziora, zwane Dobellus (Tobellus) Duży (Großen Dobellus) i Dobellus Mały (Kleine Dobellus).

tobellus_1

Tobellus – kompleks dwóch niewielkich jezior położonych w województwie warmińsko-mazurskim, w powiecie gołdapskim, w gminie Dubeninki, na północny zachód od Suwałk, na pograniczu dawnych Prus i Suwalszczyzny, nieopodal Puszczy Rominckiej i mostów w Stańczykach.

Jeziora Tobellus schowane głęboko w wyraźnym obniżeniu sprawiają wrażenie zimnych i nietkniętych przez człowieka. Na niczym nie zaburzoną taflę wody, cień rzucają jedynie kępy sosen i świerków.

Oba jeziora, podobnie jak przyległy teren, mają ciekawą historię powstania. Przed 12 tysiącami lat ustępujący lodowiec rzeźbił cały obszar Polski północno-wschodniej. Ogromne ilości wód z topniejącego lodowca tworzyły pod jego wielkim cielskiem gigantyczną rzekę. Rzeka ta, chcąc znaleźć ujście, z dużą siłą wciskała się w podłoże, rzeźbiąc podłużną rynnę o wysokich brzegach. W ten sposób rzeka odprowadzała wody aż przed czoło lodowca, gdzie rozlewała się na dużych przestrzeniach. Dziś pozostałością po tych procesach jest przepięknie ukształtowany teren wokół Stańczyk. Znajdują się tu dwie rynny polodowcowe. Jedną z nich

wypełniają wody Jeziora Bocznego, a drugą płynie rzeka Błędzianka. O ile Boczne jest jeziorem typowo rynnowym, o tyle jeziora Tobellus mają bardziej zawiłą genezę. Bowiem po ustąpieniu lodowca na dnie rynny pozostały pojedyncze bryły lodu, które utrzymywały się jeszcze przez jakiś czas. Dopiero po ich wytopieniu powstały te dwa malownicze jeziora wytopiskowe, zwane też oczkami.

Mniejsze z jezior Tobellus jest już w zaawansowanym stadium zarastania.

tobellus_2

Jego dno tworzy podłoże torfowe, w którym wydzielają się związki metanu. Były one przyczyną niezwykłego wydarzenia, jakie miało miejsce koło południa 30 czerwca 1926 roku. Nadchodząca burza spowodowała wybuch nagromadzonego gazu w dnie jeziora i powstanie kilkumetrowej fontanny wodnej.

Zastanawia mnie jedna sprawa: rozbieżne daty eksplozji w różnych opracowaniach – 31 maja/30 czerwca 1926 rok oraz 1927 rok i 1920 rok.

Stanisław Srokowski, Jeziora i moczary Prus Wschodnich, WIN-W, Warszawa 1930 napisał: Oto dnia 31 maja 1926 r. małe jezioro Tobellus (1½ ha), leżące przy drodze

tobellus_3

prowadzącej z miejscowości Staatshausen (dzisiejsze Stańczyki,) do Blindgallen (dzisiejsze Błąkały, 1938-1945 Schneegrund), dotąd zawsze czyste i spokojne, posiadające przytem znaczną głębokość 14 do 20 metrów, nagle znikło, pokrywając się grubą warstwą szlamu. Stało się to bezpośrednio po gwałtownej burzy, której towarzyszyła znaczna zniżka ciśnienia atmosferycznego. Wśród niesłychanego wręcz huku i łoskotu podniósł się wówczas nagle w środku zbiornika wysoki słup wody, wyrzucając z głębin błoto.

Johannes Mignat w swojej książce Der Kreis Goldap: ein ostpreussisches Heimatbuch wydanej w 1965 roku napisał: Mały Dobellus sprawił, że wiele lat temu cicha wioska Staatshausen była na ustach wszystkich. W dniu 30 czerwca 1927 roku w południe rozpętała się ulewna burza z gradem.

tobellus_4

Natomiast w opracowaniu z 1999 roku znalazła się data: lipiec 1920 rok.

tobellus_5

W opracowaniu Centrum Informacyjnego Lasów Państwowych z 2013 roku przeczytamy, że było to późnym popołudniem (Mignat napisał w południe) roku 1926.

tobellus_6

Zaraz po ustaniu deszczu z jeziora Tobellus Mały wytrysnęła fontanna wody wys. 2 – 3 m, następnie na powierzchnię wypłynął brązowy szlam i jezioro znikło. Osad suszył się i był porośnięty roślinami, tak że jezioro zniknęło. Większe opady spowodowały zmiękczenie szlamu, który następnie rozdrobniony na małe kawałki opadał na dno. W dniu 21 sierpnia 1926 roku po deszczu ostatnia masa błota zatonęła i „wywrócone jezioro” pojawiło się z powrotem.

Jezioro Tobellus położone jest w zlewni Błędzianki (dorzecze Pregoły); 22° 39’, 54° 17′ 45″ na wysokości 194,5 m n.p.m. Przy wysokim stanie wód odpływają one do położonego nieopodal jeziora o znacznie większej kubaturze wody. Otoczenie jeziora cechuje się znacznymi deniwelacjami terenu, nierzadko do 30 m, zaś około 1 km od niego znajdują się bardzo znane „Stańczyki”, tj. najwyższy (31,5 m) w Polsce „wiadukt”. W chwili obecnej brzegi jeziora są częściowo porośnięte lasem i prawie na całym obwodzie są podmokłe, mając charakter trzęsawiska i są tym samym bardzo trudno dostępne. Pierwotna misa jeziorna była typowym wytopiskiem. Wskutek naturalnej ewolucji została ona szybko wypełniona osadami organicznymi, przy czym z osadów uwalniały się znaczne ilości metanu. Wskutek wyładowania atmosferycznego w taflę wody nastąpiła potężna eksplozja mieszanki gazu błotnego (metanu) i tlenu. Była ona tak wielka, że praktycznie powstała nowa misa jeziorna. O sile eksplozji świadczy fakt, że w odległości 200 m od jeziora zostały wyrzucone 100 tonowe bryły osadów najprawdopodobniej torfów lub gytii. Z relacji miejscowej ludności wynika, że były ofiary śmiertelne (w opracowania z 2013 roku napisano, że ofiar śmiertelnych nie było). Niestety nagrobki na pobliskim śródleśnym cmentarzu, ze względu na ich duże zniszczenie, nie potwierdziły tego faktu.

Profesor Andree z Królewca, który bezpośrednio po erupcji przybył nad jezioro Tobellus wraz z swoimi dwoma asystentami, wyjaśnił to zdarzenie w taki sposób, że ze szlamu z dna jeziora wydobył się w większej ilości metan. Prawdopodobnie powstałe w wyniku rozkładu roślin gazy rozpuszczone w dolnych partiach jeziora pod wpływem nagle obniżonego ciśnienia atmosferycznego w czasie burzy, zaczęły się gwałtownie uwalniać i nastąpił wybuch.

W celu określenia rozkładu głębokości i składu chemicznego osadów powierzchniowych w maju 1998 roku przeprowadzono wstępne badania. Głębokości ustalono wzdłuż linii profilowych za pomocą echosondy YE 43 (z dokładnością odczytu 0,1 m) oraz sondą ciężarkową, zaś osad pobrano z głębokości 13 m dragą, własnej konstrukcji, natomiast próbę wody pośrodku jeziora z głębokości 1 m.

Jezioro mimo niewielkiej powierzchni, tj. 0,58 ha (około 1930 roku pow. jeziora wynosiła 1,5 hektara), charakteryzuje się dużą objętością wody, wynoszącą aż 35 700 m³. Należy zdać sobie sprawę z tego, że obecna batymetria znacznie może różnić się od stanu z okresu po wybuchu. Bowiem przez ponad 89 lat przyrost biomasy i różnorodność procesów cyrkulacyjnych, zatarły pierwotne, z pewnością ostre krawędzie dna. Trudno jest określić, w jakim stopniu po eksplozji misa została zmodyfikowana, gdyż nie ma żadnych danych odnośnie do pierwotnej batymetrii zbiornika. Niemniej nowa misa z racji niezwykłości powstania jest bez wątpienia unikalna na skalę światową, co wiąże się z niezwykłym zjawiskiem jakim była eksplozja Jezioro jest wyjątkowo głębokie, gdyż głębokość maksymalna wynosi 13,6 m (około 1930 roku głębokość jeziora wynosiła od 14 do 20 m), przy średniej jej wartości 6,1 m. Kształt misy przypomina krater wulkaniczny o dużym nachyleniu stoków, zwłaszcza do 7-7,5 m głębokości. Dno jeziora obniża się równomiernie i opada koncentrycznie do głębokości 9-10 m. Poniżej tej głębokości staje się ono bardzo nierówne z deniwelacjami do 1 m.

W oparciu o przeprowadzone pomiary sporządzono plan batymetryczny jeziora (Adam Choiński i Rajmund Skowron).

tobellus_7

Powierzchnia jeziora wynosi 0,58 ha, długość maksymalna to 105 m, szerokość maksymalna 75 m, szerokość średnia 56 m, długość linii brzegowej 285 m, głębokość maksymalna 13, 6 m, głębokość średnia 6,1 m, objętość jeziora 35700 m³, średni spadek dna 15º 10′.

Znane są dwa przypadki wybuchu jezior, które miały miejsce w Kamerunie. 15 sierpnia 1984 wybuchło jezioro Monoun, a 21 sierpnia 1986 roku jezioro Nyos. W obu przypadkach do jeziora sączył się dwutlenek węgla wypychany pod ciśnieniem z głębi ziemi. Dwutlenek węgla jest gęstszy od powietrza, więc grawitacja skierowała go do pobliskich dolin, gdzie były miasteczka i wsie. Chmura gazu dusiła zwierzęta i ludzi, których napotkała po drodze, w odległości do 25km od jeziora.

Z poważaniem Jan Modzalewski

 

Powiązane artykuły

Jeden komentarz do “Szanowna Redakcjo

  1. J

    Jak zwykle bardzo ciekawy tekst. Szacunek dla autora.