Przełom niezauważony?

komisja_1

komisja_1Na piątkowym posiedzeniu wspólnym Komisji Spraw Obywatelskich i Rolnej Rady Miejskiej miało miejsce wydarzenie przełomowe, choć raczej nikt z dyskutantów tego tak nie potraktował.

Po raz pierwszy od lat u dwóch lub trzech radnych zatliły się wątpliwości, co do sensu istnienia niektórych świetlic wiejskich. Co ciekawe te wątpliwości zrodziły się także u radnych reprezentujących teren wiejski.

Sytuację sprowokowało pytanie dotyczące zajęć w świetlicach podczas ferii (czy takie będą organizowane?).

Świetlice wiejskie podobnie jak spora część aquaparków stały się problemem ogólnopolskim i te, które powstały w dużej mierze są swego rodzaju pustostanem lub dekoracją nie zawsze dobrze pojmowanego poczucia obowiązku przez niektórych radnych.

Zainteresowanie dzieci i młodzieży zajęciami w tych przybytkach jest raczej nikłe i niekoniecznie wynika to z braku operatywności świetlicowych.

Moim zdaniem zdecydowanie nieporozumieniem jest stworzenie swoistej czapy nad świetlicami w postaci gminnych lub miejskich domów kultury. Paradoksalnie właśnie to (wcale nie z winy placówek zwierzchnich) czyni świetlice martwymi. Jest to naleciałość z poprzedniej epoki – wspomniana czapa inicjatywy społecznej na pewno nie pobudzi. Kreatywność może pobudzić samodzielność, w tym wypadku przynależność świetlic bezpośrednio do sołectw i niezależność w tym aspekcie lokalnej społeczności.

Na dodatek obwarowania prawne związane z podległością pod placówki kultury stwarzają dodatkowe ograniczenia.

Jeśli natomiast świetlice przypisane sołectwom nie będą operatywne to gmina nie powinna sobie zawracać tym głowy, to problem tych, którzy nie chcą działać. Problem, który sami mieszkańcy powinni rozwiązywać.

Mamy przecież w gminie Gołdap dobry przykład, że lokalna społeczność może działać i być kreatywną przy swojej świetlicy – idzie oczywiście o Górne. Mamy takie przykłady w sąsiedniej gminie.

SIGNI

 

 

 

 


Aktualności

Powiązane artykuły

8 komentarzy do “Przełom niezauważony?

  1. Czekam na przełom zrozumienia że kredyty na dotacje z EU, i sama UE to zło.

     
  2. Temat świetlic i infrastruktury jaka został stworzona jest tematem, który powinien być rozwiązany systemowo. Postulowałem to będąc dyrektorem DK.
    Nie chodzi o to kto zarządza, lecz w jaki sposób się zarządza i kto bezpośrednio w „terenie” realizuje program aktywizacji danej społeczności i jakimi metodami. Osoby zatrudniane w świetlicach musza mieć odpowiednie kompetencje, a organizator powinien zapewnić odpowiednie środki. I nie ważne czy to będzie Dom Kultury, czy sołectwo (które tak na prawdę nie ma osobowości prawnej i niewiele może zrobić), czy stowarzyszenie – liczą się kompetencje osób bezpośrednie pracujących w świetlicach i sposób ich finansowania. Jakiś czas temu ukazał się tu tekst, że warunkiem przekazania świetlic stowarzyszeniom jest to że dotacja do świetlic zostanie obniżona do 50% a resztę ma zdobyć stowarzyszenie prowadzące świetlice. A niby dlaczego? Nie jest to łatwe, przede wszystkim dla stowarzyszeń młodych, nie mających doświadczenia, a i te działające już jakiś czas są skazane na pisanie wniosków o dotacje – a to są konkursy w których raz się wygra a raz nie. Środki z projektów powinny być tylko i wyłącznie uzupełnieniem dotacji tak jak to ma miejsce w DK.
    Dlaczego środki na kulturę mają się koncentrować na działaniach w mieście, a na wsi trzeba zaoszczędzić? W ostatnich 3 latach właśnie tam się „poczynia” oszczędności tnąc etaty i nie przygotowując ludzi do działania na wsiach. Konsekwencje są widoczne właśnie w jakości działań świetlic wiejskich. Czas na poważną dyskusję na temat finansowania świetlic i swoistej decentralizacji pieniędzy na kulturę w naszej gminie – takie są tendencje w Polsce i warto się im przyjżeć. Pozdrawiam. Zbyszek Mieruński

     
    1. Pisząc o przekazaniu świetlic miałem na myśli również przekazanie środków finansowych sołectwom. Zdecydowanie jestem przeciwnikiem zarządzania świetlicami wiejskimi przez domy kultury. Wsie to także pełnoprawne, niezależne ośrodki, które powinny same podejmować inicjatywy. Co do kompetencji świetlicowych to tego raczej nie da się do końca formalnie określić. To może być jak z niektórymi przewodnikami turystycznymi – można mieć wiedzę i być jednocześnie schematycznym i bez swady. Nie ufam żelaznym schematom, choć w rozruszaniu świetlic nie wykluczam pomocy animatorów i organizacji pozarządowych, także pozyskiwania środków zewnętrznych.

       
  3. W przekazywaniu świetlic sołectwom jest taki problem, że sołectwo nie ma osobowości prawnej i nie może otrzymać środków finansowych do własnej dyspozycji, ani też pozyskiwać ze źródeł zewnętrznych.
    Pisząc o kompetencjach osób zatrudnianych w świetlicach, mam na myśli nie tylko formalne wykształcenie, ale także osobowość, zaangażowanie, wiedzę i umiejętności uzyskane w systemach kształcenia pozaformalnego. Powinny to być animatorzy społeczno-kulturalni z odpowiednią wiedzą, umiejętnościami i postawami społecznymi.

     
    1. To prawda… Sołectwo nie ma osobowości prawnej (ale coraz częściej działają na wsi ludzie z osobowościami i aktywni). Zatem trzeba próbować to zmienić, bo – moim zdaniem – każda zbyt daleko posunięta – sformalizowana – sieciowość wcześniej czy później będzie zalatywała komuną. W efekcie będzie to dawało nie wędkę ale rybę i tak jest z podległością świetlic wiejskich pod większe placówki kultury.

       
  4. z.

    Już niejedna gmina przekazała świetlice sołectwom, można to zrobić, są na to paragrafy, uchwały Rady Miejskiej. Nie wiem czy pan M. pamięta, ale to on większość z osób pracujących do tej pory w świetlicach zatrudniał – tych właśnie z „osobowością, zaangażowaniem, wiedzą, umiejętnościami, postawami społecznymi”…. A mimo to nie jest tak pięknie…

     
  5. Na anonimowe wpisy nie odpowiadam, więc nie ustosunkuje się do wpisu „z”.

    Redakcjo – to że ludzie działają jest bardzo pozytywne, ale niestety sołectwo nie ma „mocy” prawnej. Najczęściej to nie sołtysi czy rady sołeckie działają ale aktywne grupy mieszkańców. Nie chodzi mi o tworzenie sztywnych struktur – jestem od tego daleki, ale stworzenie możliwości do działania dla tych którym chce się chcieć. Według mnie, najprostszą formą w obecnym stanie prawnym jest stowarzyszenie, które ma powierzone prowadzenie świetlicy przez samorząd np. na 3 lata – prawo na to pozwala.

     
    1. No właśnie – stowarzyszenie. I są takie przykłady.