Moja długa droga do domu…

klaus_2

klaus_2Jego podróże to dialog i to nie tylko z nową przestrzenią, ale także z własnym ojcem, który odszedł kilka lat temu. Podczas kolejnej takiej „rozmowy” Klaus Lüttgen dotarł pieszo do Gołdapi aż z Kolonii, skąd wyruszył w kwietniu.

Jak mówi: Byłem zwykłym pracownikiem, który montował skomplikowane maszyny do produkcji kleju. Kilka lat temu straciłem pracę, ale to akurat stało się dla mnie rodzajem nowego wyzwania. Pomyślałem wtedy, że wreszcie mogę spełnić jedno ze swoich największych marzeń – wprawę na Alaskę.

Był jeszcze jeden pretekst, który zadecydował o tej wyprawie – niełatwy kontakt ze swoim ojcem. Postanowił to wszystko uporządkować w sposób – by tak rzec – metafizyczny. Jego tata był m.in. kolekcjonerem medalionów karnawałowych, związanych z mocno ugruntowaną tradycją rodzinnego miasta, gdzie ponad 120 stowarzyszeń uczestniczy w przygotowywaniu uroczystości. Ojciec uzbierał około 20 tysięcy medalionów, z czego 250 sztuk Klaus postanowił zabrać ze sobą do Kanady. Sprzedał motocykl, sam skonstruował przyczepkę rowerową i poleciał do Vancouver. – Przez całą tę podróż prowadziłem swoisty duchowy dialog ze swoim ojcem.

Tam też rozdawał owe medaliony osobom, z którymi nawiązywał kontakty, dokumentując jednocześnie podróż. Tytuł filmu jest wymowny: „Moja długa droga do domu”. Półgodzinny materiał wyemitowany został przez jeden z niemieckich kanałów. – Gdyby mój film kupiły inne telewizje to zrzekłbym się części dochodów, większość przekazując organizacji „Lekarze bez granic”.

Polska to kolejna część jego duchowych rozmów, tu bowiem w Ujściu niedaleko Piły urodziła się jego mama i przez to miejsce również przebiegała jego wędrówka. Mamy prawie nie pamięta, gdyż odeszła przedwcześnie.

Z Gołdapi będzie wracał do domu już różnymi środkami lokomocji, między innymi autobusami i koleją.

Zapytany o to, co go najbardziej zaskoczyło w podczas ostatniej podróży w aspekcie pozytywnym, przypomniał przygodę, którą przeżył w Barczewie, kiedy to błąkał się w poszukiwaniu miejsca na rozbicie namiotu. Tu napotkany przypadkowo mieszkaniec tego miasta zaprosił go po krótkiej rozmowie do siebie i udostępnił mu na nocleg pokój dziecięcy.

Klaus przestrzega natomiast przed polskim kierowcami, którzy lekceważą pieszych i rowerzystów przy okazji szarżując na drogach – to najbardziej jego zdaniem rzucająca się w oczy negatywna strona podróży.

W najbliższych planach ma wyprawę do San Francisco – tu jego głównym środkiem lokomocji będzie rower z żagielkiem.

Więcej informacji o niemieckim wędrowcu na stronie:

www.rocktheroads.de

klaus_1

klaus_2

 

 

Powiązane artykuły

Jeden komentarz do “Moja długa droga do domu…

  1. Waltraud Schmidt

    Lieber Herr Lüttgen, ich grüße Sie ganz herzlich im „Haus der Heimat”, das ich mal eingerichtet habe.
    Sicher fühlen Sie sich dort wohl?
    Weiter alles Gute auf Ihrer Tour
    Waltraud Schmidt
    Ehrenbürgerin der Kreisgemeinschaft Goldap Ostpr.e.V.

     

Skomentuj