„Obwodowy” paradoks

kaliningrad_11

kaliningrad_11Podczas mojego weekendowego pobytu w obwodzie kaliningradzkim FR uświadomiłem sobie pewien ciekawy paradoks – moim zdaniem obwód coraz bardzie zaczyna przypominać Syberię. Tam bowiem, na Przybajkalu, poza drogami leżą tysiące kilometrów pustkowia.

W „obłasti” poza drogami widoczna jest głównie pustynia pełna nieużytków. Po dawnym sowchozowym rolnictwie ani śladu, a i upraw zbożowych prawie tu nie uświadczysz. Zielsko, zielsko i dzikie zarośla. To nie tylko efekt upadku rolnictwa, ale również tego, że ogromne areały zakupili polityczni bonzowie, także z głębi Rosji, nie zawracając sobie póki co głowy zagospodarowywaniem tych terenów.

Za to w miastach coraz bardziej kolorowo, zwiększa się kontrast pomiędzy dawnym blokowiskami, a nowymi kamienicami i biurowcami. Pięknie wygląda otoczenie kaliningradzkiej katedry, przypomina trochę Niderlandy. Osobliwość stanowią setki kłódek umieszczanym na barierkach mostowych przez nowożeńców. Do tradycji należy tu fotografowanie się w dzień ślubu przed katedrą. Ciekawostką może być   postawiony między kanałem i katedrą monument, formą przypominający nasz gołdapski, poświęcony Immanuelowi Kantowi. Tyle, że ten jest opatrzony płaskorzeźbami.

Nadmorski Swietłogorsk nie traci uroku, to jedno z nielicznych miejsc w obwodzie, gdzie dominuje jednak zabytkowa, nierzadko willowa, architektura. To kurort z przedwojennymi tradycjami. Na dodatek ten klifowy, nadbałtycki brzeg…

 

Powiązane artykuły

Jeden komentarz do “„Obwodowy” paradoks

  1. ;Ku… ja bym tam nawet z wycieczką „za darmo” nie chciał jechać!.

     

Skomentuj