Czego w szkołach nie wolno? Nowy rok szkolny zaczyna się od listy zakazów

Czego w szkołach nie wolno? Nowy rok szkolny zaczyna się od listy zakazów

Od 1 września telefon zostaje w plecaku albo w szkolnej szafce, a elektroniczny dziennik ma zyskać państwową wersję. Wkrótce podrożeją także słodkie napoje w sklepie obok szkoły. Warsaw Enterprise Institute zebrał regulacje, które wchodzą do polskiej szkoły wraz z nowym rokiem szkolnym, oraz te, które obejmą uczniów w kolejnym semestrze. Wniosek? O życiu szkół coraz częściej decyduje ustawa, a rzadziej dyrektor, statut czy rodzice uczniów.

 Telefon do szafki, czyli zakaz ustawowy zamiast szkolnego statutu

Ustawa z 3 lipca 2026 r. o zmianie ustawy – Prawo oświatowe, wchodzi w życie 1 września. Dzieci w przedszkolach oraz uczniowie szkół podstawowych, publicznych i niepublicznych, nie mogą korzystać z telefonów ani innych urządzeń rejestrujących obraz i dźwięk. Zakaz obejmuje lekcje, przerwy oraz zajęcia poza budynkiem szkoły, nie dotyczy zaś wycieczek ani internatu. Wyjątki to zgoda nauczyciela na potrzeby zajęć, pilny kontakt z rodzicem, zagrożenie życia lub zdrowia oraz okresowa zgoda dyrektora ze względów zdrowotnych. Szkoły ponadpodstawowe same zapiszą w statucie warunki korzystania albo zakaz, a na dostosowanie statutów mają czas do 31 grudnia 2026 r. Choć zakaz jest odgórny, odpowiedzialność za jego egzekwowanie, w tym bezpieczeństwo zarekwirowanych urządzeń, spada na dyrekcje placówek oświaty.

„Cel tej regulacji rozumie niemal każdy rodzic i niemal każdy nauczyciel. Spór nie dotyczy celu, lecz szczebla, na którym zapadła decyzja. Szkoły mogły uregulować korzystanie z telefonów w statutach i wiele z nich to zrobiło, dopasowując zasady do wieku uczniów, wielkości budynku i własnych możliwości organizacyjnych. Ustawa zastąpiła tę różnorodność jednym, odgórnym rozwiązaniem dla wszystkich, a odpowiedzialność za jego wyegzekwowanie i tak spadło na dyrekcje szkół” – mówi Andrzej Strojny, Główny Analityk WEI.

Państwowy eDziennik, czyli bezpłatny znaczy opłacony z podatków

Zgodnie z projektem rozporządzenia Ministerstwa Edukacji Narodowej pilotaż państwowego e – Dziennika ruszy 22 września 2026 r. w kilkudziesięciu placówkach i potrwa jeden rok szkolny. Wszystkie zainteresowane szkoły skorzystają dopiero od roku 2027/2028. Logowanie ma opierać się na aplikacji mObywatel. Powodem przyspieszenia prac było włamanie do komercyjnego dziennika i nieuprawnione logowania na konta nauczycieli. Resort przekonuje, że system zasilany z rejestrów publicznych zapewni wyższy poziom bezpieczeństwa oraz poprawność danych, a udział szkół w systemie ma pozostać dobrowolny.

„Dobrowolność jest w tym projekcie najcenniejsza i to o nią trzeba dbać najbardziej. Rzeczy należy jednak nazywać po imieniu: bezpłatny eDziennik nie jest darmowy, bo opłacą go podatnicy, poprzez zasilenie budżetu państwa. Ryzyko polega na tym, że produkt finansowany z podatków wypchnie z rynku prywatnych dostawców, a wtedy zniknie punkt odniesienia i presja na jakość. Ostrożności wymaga też argument o bezpieczeństwie, ponieważ zebranie danych wszystkich uczniów w jednym systemie państwowym nie rozprasza ryzyka, tylko je koncentruje. Doświadczenia z wyciekami danych dotyczą zarówno z systemów prywatnych, jak i publicznych.” – mówi Piotr Palutkiewicz, Prezes WEI.

 Wzrost cen produktów objętych opłatą cukrową zaskoczy uczniów w semestrze wiosennym

Podwyżka opłaty cukrowej nie wejdzie w życie wraz z nowym rokiem szkolnym. Projekt Ministerstwa Finansów, rząd ma przyjąć w III kw. 2026 r., a nowe stawki obowiązywałyby od 1 stycznia 2027 r. Poprzednią wersję zatrzymało veto Prezydenta. Opłata stała ma wzrosnąć z 50 do 70 groszy za litr, zmienna z 5 do 10 groszy za każdy gram cukru powyżej progu, a opłata za dodatek kofeiny lub tauryny dziesięciokrotnie, z 10 groszy do złotówki. Opłatą objęte zostaną też koncentraty i syropy.

„Ministerstwo Finansów samo przyznaje w uzasadnieniu, że po pierwszym roku obowiązywania opłaty sprzedaż napojów gazowanych wróciła do poziomu sprzed jej wprowadzenia. Jest to przyznanie się do nieskuteczności narzędzia, a proponowaną odpowiedzią jest podniesienie stawki. Jeżeli mówimy o zdrowiu dzieci, to szkoła została już obwarowana zakazami, od asortymentu sklepiku po energetyki. Kolejna podwyżka uderzy w domowy budżet i w polskich producentów, w tym w segment napojów bez cukru oraz piw bezalkoholowych, które od lat wskazujemy jako zdrowszą alternatywę. Gdy danina obejmuje również słodziki, przestaje być instrumentem zdrowotnym, a staje się instrumentem dochodowym.” – dodaje Andrzej Strojny, autor raportu „Troska o zdrowie, czy zwykły skok na kasę”

 Na koniec pieniądze, czyli podwyżki dla nauczycieli

Rada Ministrów przyjęła 9 czerwca 2026 r. wskaźnik wzrostu wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej na 2027 r. w wysokości 3 proc., przy prognozowanej inflacji 2,5 proc. MEN chce równolegle podnieść w Karcie Nauczyciela wskaźnik dla nauczyciela początkującego ze 120 do 122,7696 proc. kwoty bazowej, bez czego wzrost wyniósłby 0,68 proc. Związek Nauczycielstwa Polskiego uznaje to za korektę techniczną, a minister edukacji wnioskowała o 11 proc. Spór wraca co roku, ponieważ co roku wraca ten sam mechanizm. Dyrektor, który miesiącami szuka fizyka, nie może zapłacić mu więcej, niż wynika z ustawowego wzoru, ani przesunąć środków tam, gdzie luka kadrowa jest największa.

Jedno jest pewne. Zakaz używania telefonów, państwowy e – dziennik, wzrost podatku cukrowego i siatka płac to cztery odrębne sprawy o tym samym kierunku, czyli przenoszeniu rozstrzygnięć z poziomu szkoły do poziomu centralnych decyzji MEN.

Warsaw Enterprise Institute

Źródło zdjęcia: pexels.com

Powiązane artykuły