Choć polecamy te książki przede wszystkim urzędnikom i samorządowcom z troską o to, by ich pisma (i wypowiedzi) nie raziły zwrotami w rodzaju: „na dzień dzisiejszy”, „w miesiącu wrześniu”, „na chwilę obecną” lub „w miejscowości Mława”. Idzie jednak nie tylko o nadużywanie pleonazmów lub multiwerbizmów (nadmiaru słów), ale również o nadużywanie wielkich liter.
Tytuły (wraz z podtytułami) pierwszej książki są dosyć długie: Kultura języka w pismach urzędowych. Urzędowy nie taki straszny. Podręcznik. Jak pisać pisma urzędowe.
Autorami są: dr Agnieszka Glapiak, dziennikarka telewizyjna i obecnie przewodnicząca Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji oraz Sławomir Stalmach, dziennikarz telewizyjny, pisarz i m.in. inicjator gołdapskiej wystawy plenerowej „Okamgnienia cywilizacji”.
Ta pozycja nie jest gruba, bo liczy tylko 130 stron. Jednak materiał podany jest przystępnie i problem przeanalizowany został dogłębnie. Autorzy zwracają też uwagę na nadużywanie form bezosobowych w pismach urzędowych oraz na to co drażni już nie tylko językoznawców, czyli na tzw. „brukselizmy” w rodzaju „dedykowany” lub „destynacja”, ponieważ ich znaczenie jest nierzadko inne niż rozumiane przez niektórych autorów pism.
Wspomniane nadużywanie wielkich liter można nazwać plagą (pisaliśmy o tym kilkakrotnie na naszym portalu). W publikacji czytamy m.in.:
Urzędnicy powszechnie nadużywają wielkich liter, szczególnie wymieniając nazwy ministrów, wojewodów i inne funkcje, jeśli nie są opisane jako organ administracyjny. (…) W przytoczonych przykładach minister obrony narodowej powinno być napisane małymi literami. Nie chodzi bowiem o ministra jako o organ, instytucję, tylko o osobę.
W innym podrozdziale autorzy poruszają częsty problem pisania partykuły „nie” z rzeczownikami (też odczasownikowymi). Przykładami mogą być: „nie przesyłanie” (prawidłowo „nieprzesyłanie”) lub „nie dotrzymanie” (prawidłowo „niedotrzymanie”).
Trudno, rzecz jasna, podać tu wszystkie porady zawarte w tej książce, dlatego warto, by samorządy posiadały takie podręczniki i przeprowadzały czasem szkolenia. Książka wydana została w serii Wojskowego Centrum Edukacji Obywatelskiej.
Kończąc wzmiankę o tej książce nie powinno się zapominać o innym ważnym problemie. Jest to interpunkcja, zwłaszcza w wypadku urzędowych zestawień lub redagowania rozmaitych programów spotkań i posiedzeń. Niektórzy autorzy takich pism nie używają (np. przy wypunktowywaniu) nie tylko średników lub przecinków, ale również kropek. Mylą też nierzadko półpauzę (myślnik) z łącznikiem. Dobrze jest mieć na uwadze zasadę jednego wyróżnienia tekstu. Zatem – albo kursywa, albo cudzysłów, a nie jedno i drugie. Chyba że w tekście pisanym kursywą znajduje się np. tytuł.
Druga książka opatrzona została również długim tytułem i skierowana jest przede wszystkim do urzędników – Prosty język kluczem do skutecznej komunikacji urzędu z obywatelem. Autorką jest Agnieszka Glapiak (o której wkładzie w odzyskanie powiatu gołdapskiego nie powinno się zapominać).
Ta publikacja jest też wartościowym podręcznikiem w redagowaniu pism urzędowych, by nie razić odbiorcy dłużyznami i wspomnianymi już błędami. Wydawcą jest Akademia Sztuki Wojennej.
Dlaczego piszemy o tych książkach akurat na początku roku? Po prostu – tym samym dołączamy się do serdecznych życzeń dla naszych, gołdapskich urzędników i samorządowców (i również prawników). By Wam (i nie wiem czy tu nie nadużyłem wielkiej litery) się lepiej zarządzało i… pisało. Mamy jednocześnie świadomość faktu, że wielu wypadkach w redagowaniu pism z niezłym efektem pomaga AI. Jednak na razie nie polecamy sztucznej inteligencji do pisania sprawozdań z wydarzeń kulturalnych lub sportowych, bo tu nierzadko mamy do czynienia z porażkami.
Na koniec pocieszenie – błędy popełnia każdy, my też, warto jednak to mieć na uwadze i udać się czasem po poradę, zwłaszcza kiedy teksty są udostępniane publicznie.
M.S.

