Bimber w Starostwie

Na polecenie starosty gołdapskiego, woźny starostwa pędził bimber z produktów przeznaczonych na zaopatrzenie tutejszej stołówki. Życzliwe osoby doniosły do odpowiednich instancji. Przeprowadzono śledztwo potwierdzające ten fakt. Starosta i osoby biorące udział w nagannym procederze przyznały się do winy, jednakże śledztwo pozostawiono bez dalszego biegu.

Nie, nie – to nie jest aktualna sprawa. Miała miejsce ponad 70 lat temu, pod koniec 1945 roku, a dowiedzieć się o niej możemy dzięki archiwalnym Protokółom kontroli referatu aprowizacji Starostwa Powiatowego Gołdapskiego.

Sytuacja pierwszych osadników w Gołdapi nie była łatwa. Brak zaopatrzenia w podstawowe środki do życia, brak kontaktu ze światem zewnętrznym, ale przede wszystkim brak żywności.

Pracownicy starostwa, milicji i innych urzędów określani w raportach jako „ludność bezrolna” otrzymywali trzy posiłki dziennie ze stołówki w starostwie. Było to niezwykle utrudnione z powodu braku produktów żywnościowych. Gospodarstwa rolne zostały opuszczone, nowi osadnicy nie wytworzyli własnych produktów, a to co pozostało po ludności niemieckiej zostało zagrabione przez pozostałości przechodzącej Armii Czerwonej. Mięso i tłuszcze, których brak odczuwano najbardziej można było kupić za wódkę. Pracownicy starostwa wymyślili na to sposób – produkcję bimbru, który był wówczas jedynym dostępnym środkiem płatniczym.

Mikołaj Borowy (drogomistrz Powiatowego Zarządu Drogowego) podczas podróży po terenie z inż. Romualdem Wierzbickim (Komisarzem Ziemskim) znaleźli w jednej z wiosek aparat do pędzenia samogonu. Jak zeznał później Bronisław Gołembiowski (milicjant M.O.) „wiem że założył aparat i całe urządzenie niejakiś ob. Kucko imienia nie pamiętam”.

W końcu kwietnia, bliższej daty nie pamiętam, ob. Starosta przywiózł z Suwałk drożdże i polecił mi zorganizować pędzenie samogonu” powiedział Romuald Wierzbicki.

Kolejny przesłuchany, magazynier Bronisław Sawicki zeznał że wydał z magazynu starostwa mąkę „Na każdy zacier pobierano 32 kg. mąki żytniej”.

Nie wiadomo ostatecznie ile razy pędzono samogon. Woźny Mieczysław Katryniec twierdził, że „Wypędziłem samogon trzy razy z każdorazowego zacieru 32 kg mąki żytniej. Z dwuch wypędów samogon oddałem ob. inż. Wierzbickiemu Romualdowi z polecenia którego pędziłem i z jednego wypędu samogon wydałem ob .Gawrońskiemu Romanowi urzędnikowi Starostwa z którym razem samogon ten zaniosłem do mieszkania ob. Starosty.” Z kolei obywatel inżynier Wierzbicki Romuald mówił „przy pomocy ob. Borowego kilka razy (pięć, względnie sześć razy) wypędziłem samogon z mąki żytniej”.

Z protokołów przesłuchań i sprawozdań nie wynika, dlaczego sprawa wyszła na jaw, i kto zainicjował dochodzenie. Być może milicja. Współpraca starosty Lewandowskiego z komendantem M.O. była dość trudna.

W jednym z miesięcznych raportów pisał: „Współpraca Starostwa z Milicją jest ciężka. Komendant przysłany przez Olsztyn jest człowiekiem tempym, leniem i lubi wódkę. Zauważyłem niejednokrotnie komendanta pijanego w czasie godzin urzędowych. Szeregowcy M.O. są niewyszkoleni i nie przeprowadza się z nimi żadnych zajęć poświęconych propagandzie politycznej. Niejednokrotnie były wypadki, że zatrzymanych szabrowników milicjant puszczał otrzymawszy łapówkę w postaci wódki.”

Doszło też do zatargu z pełniącym obowiązki komendanta U.B. K. Ligockim, po tym jak wywiózł meble z budynku starostwa do budynku U.B. Starosta nie krył swego niezadowolenia i raportował zwierzchnikom: Daje się zauważyć że urzędnicy U.B. myślą, że cała Rzeczpospolita, wszelkie władze i urzędy i ludność stworzone są po to by zadowalać ich władcze zapędy. Jest to objaw bezwzględnie niezdrowy.

Do zbadania sprawy wysłano Konstantego Porczyńskiego Kontrolera Oddziału Kontroli Wojewódzkiego Wydziału Aprowizacji i Handlu w Białymstoku.

Kontroler w dniach 19-22 listopada 1945 roku przesłuchał osoby zamieszane i sporządził raport w którym sugerował by sprawę umorzyć uznając, że starosta działał w wyjątkowych okolicznościach.

Naczelnik Wydziału W. Pugawko tak argumentował postanowienie o umorzeniu postępowania: Biorąc pod uwagę wyjątkowe warunki organizacyjne władz samorządowych na terenach odzyskanych Prus Wschodnich, gdzie zakup jakichkolwiek produktów mógł być dokonany od żołnierzy radzieckich i najłatwiej za wódkę, w pędzeniu samogonu w okresie przejściowym dla uzyskania potrzebnych artykułów do stołówki Urząd Wojewódzki  Wydział Aprowizacji nie dopatruje się ze strony starosty Lewandowskiego Piotra cech przestępstwa,.

Z archiwów wyszperał – Remigiusz Karpiński

Źródło Archiwum Państwowe w Białymstoku  sygnatura akt 4/71/0/13/1746.

 

Powiązane artykuły

Jeden komentarz do “Bimber w Starostwie

  1. xbv

    Lata mijają, 72 lata, a tu nic się nie zmienia ;-)