Wietnam okiem gołdapianina

wietnam_76

wietnam_76Prezentujemy fotoreportaż z Wietnamu – zdjęcia wykonane aparatem komórkowym przez gołdapianina, który niedawno wrócił z tego kraju. Jest też krótka refleksja na ten temat.

 – Generalnie rzuca w oczy, że to kraj wielu sprzeczności – piękne krajobrazy z jednej strony, z drugiej śmieci, niekoniecznie w dużej ilości, ale znajdywane nawet w mega odludnych miejscach. Na przykład dojechaliśmy skuterkiem gdzieś w głąb dżungli, gdzie niby miała płynąć rzeczka z górską czystą wodą – no i była, ale siedząc i mocząc się w niej, zaraz twoje oko przykuwa, leżąca między kamieniami, puszka po jakimś napoju.

Kolejna tego typu rzecz to higiena – wydają się dbać o swoją higienę i ubiór ale już budynki i ulice nie są zbyt czyste (nie są też jakoś mocno brudne). Sprawiają wrażenie, że raz postawiony budynek, nawet bardzo nowoczesny, po zbudowaniu nie jest już w ogóle sprzątany czy konserwowany – ściany żółkną. W drogich restauracjach wnętrze restauracji piękne, zaś łazienki gorzej niż źle.

Od 2004 roku następuje tam dosyć szybki wzrost gospodarczy, powodujący podobną sytuację jak w Rosji – brak klasy średniej, na ulicach widzisz setki najtańszych skuterków przemieszanych z luksusowymi autami.

Fajna rzecz to zaufanie do kierujących na drodze – o ile u nas zawsze mówi się żeby nie mieć tego zaufania, to tam przez takie natężenie ruchu paradoksalnie czujesz się pewniej i wypadków praktycznie nie ma, bo każdy zachowuje się na drodze jakby miał 4 pary oczu.

Ceny horrendalnie niskie, trzygwiazdkowe hotele po 10 zł na dobę za osobę. Uwielbiają się targować długo i dużo można zejść na wszystkich cenach, np. pierwszego dnia chcieliśmy kupić przewodnik po Wietnamie w języku angielskim (taki uznawany za jedynie słuszny na świecie) i zeszliśmy z 60 do… 10 zł :).

Rzuca w oczy to, że bez względu na to czy to są biedni, czy bogaci, wszyscy się uśmiechają i są pogodnie usposobieni, może to dzięki powszechnemu buddyzmowi.

Po 2 dniach w Hanoi ruszyliśmy na środkowy Wietnam, w okolice Da Nang. Wziąłem ze sobą dosyć dobry nóż „na wszelki wypadek”, który mi zabrali na lotnisku bo zapomniałem przełożyć do bagażu normalnego, ale jak tylko zaczęliśmy podróżować to szybko okazało się, że noża tam nigdy nie będziesz potrzebował, chyba że do pokrojenia chleba. Bez względu na to, czy jest to głębokie miasto, czy głęboka wieś to wszyscy chętnie tobie pomagają we wszystkim.

Uwielbiają handel, nawet na wsi wystawiają przed dom „udawany” asortyment. Na przykład jedziesz przez wieś i widzisz wystawione przed domem półki z setką puszek coli czy red bulla – po zapytaniu o cenę okazuje się, że mają najwyżej jedną puszkę gdzieś w domu, a reszta to puste. Chociaż zdarzają się bogatsze rodziny które mają sklepy „ze wszystkim”. Na wsi dochód narodowy jest tak niski (ok. 4$ na miesiąc), że gdy kupisz od nich jakieś rękodzieło za, powiedzmy, równowartość 50 zł, to się tak cieszą jakby im się życie na zawsze odmieniło.

Podsumowując – kraj i kultura piękna na wakacje, ale na stałe nigdy bym tam się nie przeprowadził.

Powiązane artykuły

2 komentarzy do “Wietnam okiem gołdapianina

  1. Anonim

    Na pewno miłe doświadczenie .piękne widoki.

     
  2. Pozdrawiam autora

    Fajny tekst, dzięki. Mam chęć na wyjazd :)