Narkotyki- problem ludzi młodych

9 maja, 2012 w dziale: Aktualności Autor: redakcja

nar„Nie potrzebują lekarza zdrowi, Lech ci, którzy się źle mają”(Mt 9,12)

W obecnych czasach często staramy się nie poruszać tematu uzależnienia od narkotyków.

Narkotyki działają szkodliwie na wrażliwość ludzi. Osoby uzależnione są postrzegane jako niebezpieczne, chore, gorszą nas swoją postawą. Generalnie wielu uzależnionych jest utożsamianych z różnymi subkulturami: hipisami, rastamanami, rockmanami. Kościół postrzega narkomanów jako osoby potrzebujące pomocy, którym trzeba pomóc znaleźć właściwy sens życia. Ewangelia głosi miłość Boga, który nie chce śmierci, lecz nawrócenia. Uzależnienia są często spowodowane brakiem wartości moralnych i brakiem wewnętrznej harmonii w człowieku. Pierwsza styczność z narkotykami wśród osób młodych ma miejsce w szkole, a później rozwija się w środowisku. Często się zdarza, że osoby, które mają kontakt ze środkami odurzającymi, zaprzepaszczają karierę sportową albo intelektualną. Z czasem przeradza się to w depresję, a nawet próby samobójcze.

W 2006 roku powstał film pod tytułem „Kto nigdy nie żył, nigdy nie umiera”, w reżyserii Andrzeja Seweryna. Film ten dobrze ukazuje pracę księdza z osobami uzależnionymi. Młody ksiądz zaprzyjaźnia się z młodymi ludźmi, akceptuje ich zachowanie, poświęca im wolny czas. Prowadzi zespół muzyczny, nie zważa na przeciwności i negatywne opinie różnych osób. Takim przyjacielem ludzi z nałogami jest ks. Andrzej Szpak, Ogólnopolski Duszpasterz Subkultur Młodzieżowych, który od 1979 roku organizuje ogólnopolskie pielgrzymki piesze młodzieży uzależnionej na Jasną Górę. Przygarniając te osoby, okazał im pomoc i dał szanse nawrócenia. Kościół nie boi się tego typu wyzwań, otwiera się na problemy ludzi. Żeby się wyrwać z nałogu, narkomanowi musi na czymś zależeć. Trzeba mu uświadomić sens życia. Parę lat temu słyszałem świadectwo człowieka, który po wypadku samochodowym, z którego ledwo uszedł z życiem, uświadomił sobie, że chce normalnie żyć. Od tamtej pory nie bierze narkotyków.

„ Nie rozumiem tego, co czynię, bo nie czynie tego, co chcę, ale to, czego nienawidzę- to właśnie czynię. Jeżeli zaś czynię to, czego nie chcę, to tym samym przyznaję Prawu, że jest dobre. A zatem już nie ja to czynię, ale mieszkający we mnie grzech” ( por. Rz 7, 15-17). Te słowa z Listu do Rzymian uświadamiają nam, że podczas trwania w grzechu tracimy kontrolę i od grzechu się uzależniamy.

Już za kilka dni rozpoczną się wakacje, czas odpoczynku ale i dla wielu wyrwania się z domu spod kontroli rodziców.

Statystyki są porażające. Co czwarty młody człowiek sięga po używki właśnie w wakacje.

Pobyt poza domem, brak rodzicielskiej kontroli, uśpiona czujność i niemal niczym nie ograniczone poczucie wolności – to wręcz idealne warunki, aby młody człowiek wpadł w narkotykowe czy alkoholowe sidła. To właśnie w wakacje młodzież często po raz pierwszy ma do czynienia z najróżniejszymi używkami. Z kupieniem piwa lub wina nieletni nie mają większych problemów.

 

To samo dotyczy popularnych narkotyków – marihuany i amfetaminy. Dilerzy pojawiają się wszędzie tam, gdzie jest zapotrzebowanie.

 

Co gorsza, po używki sięgają coraz młodsi ludzie. Do oddziałów PTZN trafiają nawet 14 i 15 -latkowie, którzy przyznają, że kontakt z używkami mają… od dwóch lat. Najczęściej zaczynają od „trawki”.

Terapeuci zajmujący się uzależnieniami radzą, aby przed wyjazdem wakacyjnym dziecka dobrze sprawdzić, gdzie i z kim nasza pociecha się udaje. Bez upewnienia się , że dziecko

spędzi wakacje we właściwym towarzystwie nie wolno zgodzić się na jego wyjazd.

Komenda Wojewódzka Policji w Szczecinie opublikowała szokujący opis śmierci ośmiolatka: „Zdolny ośmioletni chłopiec, nie sprawiający kłopotów, z dobrymi ocenami w szkole, uprawiający sport, miał 14-letniego brata, który popalał marihuanę. Któregoś dnia ten młodszy zgłosił się do starszego mówiąc: „Chcę zapalić jak Ty”. Usłyszał w odpowiedzi:

„Poczekaj aż będziesz tak dorosły jak ja. Wtedy nauczę cię palić”. Mały nie chciał czekać. Pewnego dnia zakradł się do pokoju brata, znalazł marihuanę i z kolegą zszedł do piwnicy, bo tam zwykł palić starszy brat. Ośmiolatkom wystarczył jeden joint na dwóch, żeby się odurzyć. Za mocno. Mały powiedział koledze, że potrafiłby rozciągnąć swoja szyję na dwa metry. „No to spróbuj!”- zachęcał go tamten. Ośmiolatek przywiązał jeden koniec sznura do belki stropowej, a drugi obwiązał sobie wokół szyi, wszedł na trzeci stopień schodów i skoczył w dół. Jego szyja nie rozciągnęła się.

Tragiczny przykład pokazuje nam ze nie trzeba być uzależnionym, że wystarczy ciekawość i pierwszy raz może być ostatnim razem.

Chwila radości, oderwania od rzeczywistości może zaprzepaścić komuś radość z życia. Czy więc warto iść tą drogą?

Konrad Sęk