Jeszcze słychać odgłosy maszyn
5 kwietnia, 2011 w dziale: Aktualności Autor: signi
Dziwne to uczucie, kiedy nagle człowiek znajduje się przy ruinach nieruchomości, skąd jeszcze dwadzieścia lat temu dochodziły odgłosy maszyn i ludzi. Pamiętam też, jak kolega pracujący w tym zakładzie mawiał: dziś pracuję na drobnym, a chodziło o halę, na której dokonywano drobnych napraw.
Traf chciał, że dziś zupełnie niespodziewanie znalazłem się na dawnym nasypie kolejowym przy Ustroniu, skąd widać opuszczone budynki dawnego Państwowego Ośrodka Maszynowego, instytucji, która w poprzednim systemie pełniła nie tylko funkcję zakładu naprawczego, ale też animatora sportu i kultury. Zwłaszcza za czasów długoletniego dyrektora Franciszka Nowaka.
Jak podaje w swojej kronice nieoceniony Tadeusz Brzeziński: 15 marca 1956 roku powstał Państwowy Ośrodek Maszynowy. Do zadań POM – u należy obsługa 57 Państwowych Gospodarstw Rolnych.
To POM przez długie lata wspierał gołdapską piłkę nożną. Był także inicjatorem i wykonawcą, minibusa, czyli wagoników ciągnionych przez gazika i przy okazji, zdaje się, pierwszej udanej powojennej próby komunikacji miejskiej Gołdapi. Minibus potocznie nazywano „siurkiem”.
Pojazd zniknął z pejzażu Gołdapi w latach dziewięćdziesiątych, gdyż się wyeksploatował, a był – co warto podkreślić – świetnym przykładem lokalnego produktu turystycznego.
Znaleźliśmy w naszych archiwach około dwudziestu fotografii związanych z gołdapskim POM-em. Są na fotografiach m.in.: traktory, małe przyczepki do „maluchów” produkowane przez zakład, jubileusze zakładowe, piknik, choinka, dzieci pracowników zakładu, drużyna motocyklistów, bracia Nowakowie, Wolfgang Fieweg – znany gołdapski piłkarz, drużyna piłkarska oraz obóz harcerski na drugim brzegu jeziora.
































Fajnie byłoby zobaczyć znów na gołdapskich ulicach „siurka”
Kiedy było się jeszcze dzieckiem czekało do lata między innymi po to aby móc przejechać sie tym wspaniałym pojazdem.
SIURKU WRÓĆ!
W mojej pamięci utkwiła nazwa „drynda”. No, ale dawno nie mieszkam w Gołdapi, więc może rzeczywiście „siurek”. Chyba warto wrócić do tej tradycji. Co na to gołdapscy przewoźnicy ?
Przypomina to trochę legendarnego „Josepha z drewnianą nogą”, który w okresie międzywojennym świadczył usługi logistyczne między Szylinami, a zachodnią stroną Jeziora Gołdapskiego.